09/07/2025
Cisza, która była walką – kilka słów ode mnie...
Kochani, zniknęłam stąd bez słowa. Bez zapowiedzi, bez wytłumaczenia, bez obietnicy „zaraz wracam”. Ale prawda jest taka, że nie potrafiłam wtedy nic napisać.
Dokładnie tydzień temu nasze życie całkowicie się zatrzymało. U naszego malutkiego synka wykryto guza w głowie, który blokuje normalny przepływ wody. Wody było już za dużo, by mógł funkcjonować normalnie. Świat nam się zawalił, ziemia usunęła się spod nóg.
Była operacja, długie godziny czekania, niepewność, strach i łzy. Ale był też cud – operacja się udała, a nasze dziecko z każdym dniem wraca do siebie. Z uśmiechem, z energią, z radością. Z balonem w jednej ręce i ukochanym misiem w drugiej. 💛 Pierwszą walkę wygralismy! 💪
Dziś znów jesteśmy razem w domu. Wciąż czekamy na wynik biopsji, bo guz wziąż tam jest. Wciąż boimy się tego, co przed nami. Ale wiemy jedno – nasz dzielny chłopiec to prawdziwy wojownik.
I każde jego "am am", każde „mama koko”, "mama zioo" i każdy krok, który stawia, daje nam nadzieję, że to wszystko będzie miało dobre zakończenie. Dziękuję Wam za cierpliwość, za to że czekaliście, nawet jeśli nie wiedzieliście na co.
Do szydełka wrócę. Może nie jutro, może nie pojutrze, ale wrócę. Bo właśnie te małe, miękkie cuda przypominają mi, że dobro, ciepło i ręczna praca mają moc leczenia nie tylko dziecięcych smutków, ale i dorosłych serc.
Dziękuję, że jesteście. 💛
Ściskam Was najmocniej. Trzymajcie za nas kciuki ❤️🫶