11/12/2020
Oto kolejny etap planu rządzących, który ma przymusić Polaków do skorzystania z niesprawdzonej i nieprzebadanej odpowiednio szczepionki na Covid. Merytoryczna debata publiczna i rzeczowe argumenty? Nie. Oddziaływanie na emocje obywateli i zaangażowanie celebrytów, którzy nie mają żadnej wiedzy w temacie, ale będą wywierać wpływ na ludzi? Tak. Gdzie w tym wszystkim uczciwość wobec Polaków?! Mało tego - rządzący zamierzają też wywierać odpowiednią presję na lekarzy, którym zachciałoby się jakkolwiek kwestionować bezpieczeństwo szczepionki na Covid!
Prezes Naczelnej Izby Lekarskiej, Andrzej Matyja, mówi o tym wprost!
"Trzeba zaangażować różne osoby z pierwszych stron gazet. Oni nie mają żadnej wiedzy, ale oni mają większy wpływ, niż mowa niejednego znawcy, profesora. Coraz więcej pojawia się w mediach sceptyków co do szczepień. Na tej liście są także lekarze (...) My wszystkich tych lekarzy w tej chwili będziemy (...) przesłuchiwać czy wzywać do wyjaśnień ich postawy przed organy odpowiedzialności zawodowej".
Zamiast nachalnej propagandy wobec obywateli, my wybieramy nagłaśnianie FAKTÓW! A fakty są takie, że szczepionka na COVID nie daje gwarancji bezpieczeństwa.
Badania nad szczepionką Pfizer-BioNTech trwały tylko kilka miesięcy, a dwuletnia obserwacja jest jeszcze w trakcie (informacje z opublikowanej przez brytyjski rząd ulotki szczepionki). Standardem dla szczepionek jest 10 lat badań i obserwacji przed dopuszczeniem do obrotu.
Szczepionka na COVID jest szczepionką RNA (szczepionka genetyczna), pierwszą w historii szczepionką tego typu dopuszczoną do stosowania na ludziach. Badania nad nią powinny być więc tym bardziej dokładne i rzetelne, a zamiast tego są przyspieszone i jak dotąd niezakończone.
Producent nie zbadał interakcji szczepionki Pfizer-BioNTech z innymi lekami. Mimo to w ulotce nie ma rekomendacji, by nie podawać szczepionki osobom biorącym stale inne leki, a wręcz przeciwnie - osoby w grupie ryzyka mają być szczepione w pierwszej kolejności.
Poprzednim przykładem tak szybkiego dopuszczenia szczepionki do obrotu była szczepionka na świńską grypę w 2009 roku, kupowana masowo przez większość krajów UE (akurat Polska nie wzięła w tym udziału). Po kilku miesiącach wyszło na jaw, że szczepionka powoduje narkolepsję u dzieci, czego nie wykryto w przyspieszonych badaniach. Wypłacono liczne odszkodowania, m.in. w Szwecji i Niemczech.
Jako opowiadamy się za dobrowolnością szczepień na COVID-19! Za realną, pełną dobrowolnością. Czyli przeciwko przymusowi szczepień na koronawirusa, ale również przeciwko odgórnemu ograniczaniu osobom niezaszczepionym możliwości normalnego funkcjonowania. Jeśli popierasz nasze stanowisko, koniecznie UDOSTĘPNIJ!