Antykwariat Szperalnia.pl

Antykwariat Szperalnia.pl Antykwariat Szperalnia.pl - używane książki, czasopisma, pocztówki, książkowe różności

PRZYPOMINAM: DZISIAJ KIERMASZ / KSIĄŻKI / BIBELOTY / BIBELOTOPODOBNE!
10/03/2026

PRZYPOMINAM: DZISIAJ KIERMASZ / KSIĄŻKI / BIBELOTY / BIBELOTOPODOBNE!

NIE ZMIENIAM PROFILU DZIAŁALNOŚCI! Tu trochę prywaty. Nazbierało mi się co nieco kosztów nie związanych bezpośrednio z „...
05/03/2026

NIE ZMIENIAM PROFILU DZIAŁALNOŚCI!
Tu trochę prywaty. Nazbierało mi się co nieco kosztów nie związanych bezpośrednio z „piątkiem trzynastego”. Taka kumulacja combo. W związku z tym postanowiła, pozbyć się trochę moich „gratków”, które czekały na „lepsze czasy”. Wieczorem wrzucę na OLX krzesełka, ale zanim - przedstawiam je na FB, a nóż, widelec spodobają się komuś z Was. Tu ceny będą „prawie rynkowe”, bo potrzeby...
Krzesła dębowe „dwie sztuki”, po renowacji (nie wiem czy profesjonalnej) - 600 zł.
5 x Krzesła „Bumerang” Gościcińska Fabryka Mebli – do renowacji. Cena: 900 zł.
Uwaga! ODBIÓR TYLKO OSOBISTY. Nie mam doświadczenia w opisie antyków. Meble można będzie obejrzeć tylko w godzinach wieczornych, bo przechowuję je u koleżanki (Miedzyń).
Kontakt najlepiej telefoniczny: 697-64-62-04.

03/03/2026

OD ŚRODY DO PIĄTKU KIERMASZ KSIĄŻKI BARDZO TANIEJ :)
Organizujemy przestrzeń dla klientów w związku z czym przed antykwariatem ponownie pojawią się kartoniki z przecenionymi: kryminałami, „obyczajówką”, poradnikami oraz literaturą religijną. W czwartek i piątek „zapudłujemy” kolejne działy. Ceny? Smukła złotówka i okrąglusie dwa złote.
Na przyszły tydzień (wszystko zależy od pogody, zakładam że uda się we wtorek) asortyment powiększymy o drogie bibeloty. Ceny: o zgrozo nawet 20 zł.
Zapraszamy!

SZKOŁA JANCZARÓW / MYŚLI / TOŻSAMOŚĆ / WIDZENIE ŚWIATANie pamiętam kto i kiedy polecił mi tą książkę. Pierw wydawało mi ...
28/02/2026

SZKOŁA JANCZARÓW / MYŚLI / TOŻSAMOŚĆ / WIDZENIE ŚWIATA
Nie pamiętam kto i kiedy polecił mi tą książkę. Pierw wydawało mi się, że mogła to być jakaś bibliotekarka, gdy byłam jeszcze nastolatką. Im dłużej się nad tym zastanawiam, tym bardziej zaczynam się skłaniać do myśli, że musiało to być jednak znacznie później. W czasach szkolnych mój odbiór tego tekstu byłby prawdopodobnie inny.
„Janczarzy” to książka autobiograficzna. Gdy zaczynałam ją czytać, nie wiedziałam, że zajmie szczególne miejsce wśród lektur dla mnie ważnych.
Nie jestem pewna czy znajdziecie w niej to co ja ani czy wam się spodoba, ale jeśli gdzieś się na nią natkniecie…
Tom widoczny na fotografii wyjęłam z najniższego kartonika „szperalnianego potopu”. Suszy się. Jakoś tak żal mi było wyłożyć go na gratisówkę, gdzie los nie do końca pewny...

24/02/2026

PIĄTEK TRZYNASTEGO cd. / FIGIEL
Plan na wtorek: Muszę chyba na trochę wrócić do antykwariatu i… zamurować „przymierzalnię” lub „dziuplę”, żeby książki z kartoników przeprowadzkowych mi się nie rozlazły po wszystkich kątach. Jeśli ktoś ma SUCHE bananówki, to chętnie przygarnę.
W rozmowie z jedną z osób wspierających padło pytanie o organizację wolontariatów. Odpowiedź jest prosta: „Jeśli ktoś przyjdzie, to jest” :)
Z „zaplecza II” wszystkie książki wyszły na świeże powietrze, po czym po usunięciu, tych najniższych (po kontakcie z wodą), wróciły z powrotem na miejsce (ustawione rzędami z przerwami na ciągi komunikacyjne i dla polepszenia cyrkulacji powietrza).
Jedna z cudownych wolontariuszek pożyczyła mi dwa duże osuszacze powietrza. Tu są jeszcze małe problemy, ale opanujemy. Na razie działają w „kuchni” (miejscu, gdzie potop się rozpoczął).
W zeszłym tygodniu większość czasu spędziłam na zapleczu. W zasadzie do przodu wracałam tylko, żeby pobrać należność za książki wybrane przez klientów. W tej bieganinie mimo wszystko był czas na to by się zatrzymać i chwilę porozmawiać. Jakoś tak się poukładało, że tematem wiodącym było: czym jest prawdziwe nieszczęście, a co tylko figlem losu...

20/02/2026

PIĄTEK TRZYNASTEGO cd. / ARCHEOLOG
Planuję spisać dla siebie (na pamiątkę), a może i dla Was (ku rozrywce) perypetie z czasu „potopu” i bezpośredniego „popotopia”. Pamięć bywa zawodna więc prowadzę notatnik w formie fotek (tu jakaś literka na kartoniku uwiecznię, tam pocztówka na jakąś myśl naprowadziła, więc trzeba zapisać...
Ale dla jednego wydarzenia dokumentacji brak. Trudno mi ustalić kiedy dokładnie to było. Wydaje mi się,że zaczęło się około wtorku. Moje twarde postanowienie, że nic co zostało mocno zalane nie może wrócić do antykwariatu (wilgoć) nieco zelżało. Gdy rano przyjechałam do pracy postanowiłam zerknąć, co też ja tam wyrzuciłam. Podeszłam do pojemnika i bardzo się zdziwiłam. Gdy kosz się zapełnił, zniszczone książki układałam w kartonikach i ustawiałam w sztapelkach przy ścianie. Tego dnia podchodząc do nich ze zdziwieniem zauważałam, że jednego brakuje. Z antykwariatu wychodzę dosyć późno, więc mimo buzującej adrenaliny zmęczenie jest. Doszłam do wniosku, że widocznie coś tam mi się pokręciło. (jeśli chodzi o postanowienie – dotrzymałam. Wyłowione książki wożę ze sobą Samochodem na przednim siedzeniu, blisko nadmuchu ogrzewania). Wracając do znikających. Następnego dnia sytuacja się powtórzyła. Z tym, że tym razem zostały wszystkie puste kartony (te zamoczone też musiałam zutylizować), a te pełne zniknęły! No, niezła zagwozdka. Co ciekawe na gratisówce książki nadal były. Cały dzień zastanawiałam się nad rozwiązaniem zagadki. W końcu wymyśliłam: Jak nic archeolog! I to z inklinacjami do statystyki! Każdą darmową książkę miałam w ręku, oglądałam i decydowałam czy można jej dać jeszcze szansę na zaopiekowanie. Czyli? Dla wnikliwego badacza obraz tego co uległo zniszczeniu jest niepełny.
No co? Że nieprawdopodobne? Co z tego? Jak dla mnie hipotez brzmi… na tyle absurdalnie, że aż zabawnie ;)

PIĄTEK TRZYNASTEGO cd. / OBRAZY MÓWIĄ „WIĘCEJ ALE MNIEJ”W relacji z moich zmagań było więcej słów niż obrazów, bo po pie...
18/02/2026

PIĄTEK TRZYNASTEGO cd. / OBRAZY MÓWIĄ „WIĘCEJ ALE MNIEJ”
W relacji z moich zmagań było więcej słów niż obrazów, bo po pierwsze jak woda się lała nie myślałam o dokumentowaniu, fotki robiłam sporadycznie, nie zawsze wychodziły (rozmycia, czasami powtórzyłam jakieś ujęcie, ale przeważnie cyk: – i do roboty). Na fotce, na której Małgosia trzyma książkę obraz częściowo jest rozmyty, a okładka wygląda dość niepokojąco, tytuł jest słabo widoczny. Tu potrzebny komentarz co to i dlaczego. Jej męża zupełnie „zblurowało”. Tam gdzie zobaczycie największy bajzel, czasem jest największy ład (lub był), bo kartoniki są już „ogarnięte”, zawartość opisana, torby przygotowane do wrzucania książek na regały. No i „obrazy” są bardzo, ale to bardzo prywatne. W ten wtorek wszystko miało być już przygotowane i łudziłam się, że będę mogła Was oprowadzić po nowej części antykwariatu. Nic to. Zapraszam na nową przygodę i rzucam was na „płytką wodę” (tak ok. 2 cm).
Coś jakby zmęczona jestem :) adrenalina spadła :( Szklanka jest nadal do połowy pełna!

17/02/2026

OBWIESZCZENIA ANTYKWARYCZNE
Dziś antykwariat standardowo czynny od godz. 11.00.
Na drzwiach nadal spotkacie kartę z informacją: „Jestem na zapleczu, proszę dzwonić”.
Klientów znających topografię regałów zostawiam samych, nowym wyjaśnię co i jak i jeśli uznają, że moje towarzystwo nie jest im niezbędne, wrócę do tyłu sprzątać.
Wiem że to nieco dziwny format prowadzenia firmy, ale na tą chwilę dobrze się sprawdza.
W sobotę antykwariat był czynny!
Wczorajsza akcja „wolontariat”: bawiliśmy się przednie :) W najbliższym czasie zdam relację. Wieczorem mój mózg powiedział: „weź ty się babo i idź spać”. Posłuchałam.
A, jeszcze o utrudnieniach: w sobotę część książek z zalanego „zaplecza I” ewakuowałam do przodu, więc jest ciekawie. Działałam w dużym stresie i nie pamiętam co gdzie rzuciłam. Może się zdarzyć, że znajdziecie książkę z napisem „moja” w miejscu gdzie zazwyczaj widnieje cena. Proszę o wyrozumiałość. Niektórych z tych książek naprawdę nie chcę sprzedawać.
Jeśli koś nie lubi sportów ekstremalnych zalecam z odwiedzinami w Szperalni wstrzymać się do przyszłego tygodnia. Tych którzy nie boją się przygody, zapraszam. Każda książka sprzedana w tym czasie, cieszy podwójnie.
W sprawie wolontariatu, na pytania z FB odpowiadam dopiro wieczorem. Na telefony i s-msy "reaguję" na bieżąco,.
Szklanka do połowy pełna!

15/02/2026

PIĄTEK TRZYNASTEGO cd. / AKCJA ZAWÓR…
Dla tych, którzy ciekawi są jak dalej przebiegała akcja ratunkowa, poniżej zamieszczam sprawozdanie :)

NOCNA SYRENA
Gdy już dotarłam do źródła szumu rzuciłam się do zaworu umieszczonego nad zlewem. W panice nie załapałam, że to zawór od naczynia wyrównawczego, czym pogorszyłam sytuację, teraz woda chlustała już nie tylko pod zlewem, ale zaczęła lać się z kaloryfera. Roztrzęsiona próbowałam zakręcić z powrotem, ale lód najwidoczniej uszkodził też ją i po otwarciu nie dało się już zakręcić
Chwyciłam telefon, żeby zadzwonić do męża. Z nerwów nie mogłam wybrać jego numeru. Kiedy się dodzwoniłam rzuciłam tylko: pękła rura. Przyjeżdżaj!
W kuchni mam kilka misek. Wyciągnęłam je z szafy z nadzieją, że jak będę do nich łapała wodę i wlewała do zlewu, to doczekam odsieczy, a zalewanie nie wyjdzie poza kuchnię. Niestety, syfon też padł. Poziom wody zaczął się podnosić. Woda jeszcze nie wypływała na „zaplecze II”, bo w wejściu jest drewniany próg. Gdyby to jakoś zatrzymać. Co robić? Odezwał się we mnie jakiś zadatek na strażaka. Trzeba zbudować wał powodziowy. Pierwsze prace ruszyły błyskawicznie. Porządkując zaplecze i przygotowując miejsce pod książki nadmiarowe z „zaplecza I” przy wejściu zostawiłam kartoniki z „ubytkami” (miałam tam nawet bloki bez okładek! Jakby na to nie patrzeć {zbieractwo}, to co najważniejsze było, no i oczywiście miałam nadzieję, że kiedyś „naprawię”). Błyskawicznie wyrzuciłam zawartość pierwszego kartonika, potem poszybowały te z drugiego. I tyle. Więcej ubytków w zasięgu ręki nie miałam. Za to inne tak. Przewartościowanie.
Najbardziej bałam się, że wśród tych najbliższych mogą być jakieś moje. Te z książkami, zdjęciami i pocztówkami. Ale tu musiałam zdecydować co dla mnie ważniejsze. Uratować książki z dwójki, czy zachować jakieś swoje skarbobzdetki. Wysypując zawartość z najbliższych bananówek, starałam się nie patrzeć. Gdzieś tam mignęła mi jakaś bajka z lat siedemdziesiątych, tam pofrunęła pocztówka. Przerwa – na udeptywanie. Książki stopniowo nasiąkały wodą, ale nie na tyle szybko by przejąć wszystko. Potok z kaloryfera, wyrwawszy się z uwięzi rwał do przodu z zatrważającą siłą. To mnie otrzeźwiło. Muszę się dowiedzieć gdzie jest zawór główny, a to wie tylko Pan Antoni, poprzedni właściciel budynku w którym mieści się antykwariat. Wciągnęłam telefon i tu kolejna katastrofa: rozładowany? Zacięty (czasami mu się to zdarza)? Potrzebuję telefonu! Potrzebuję nr pana Antoniego!
SYRENA
Wybiegłam z antykwariatu. Ratunku! Pomocy! Miałam nadzieję, że sąsiedzi będą w pokojach od podwórka i usłyszą moje wrzaski. Potrzebowałam wejść do kamienicy obok, bo jej mieszkańcy mieli wszystko czego w tej chwili mi brakowało. Sekundy wlekły się jak lata. Ruszyłam na Gdańską do okienka „Platona”. Ma Pan nr telefonu do Pana Antoniego? Nie miał.

ODSIECZ
W końcu dotarł Bogdan. Chwilę po tym wyskoczył sąsiad z naprzeciwka. Dołącza pan z „Platona”, który otworzył mi drzwi. Zostawiam towarzystwo i pędziłam po schodach do Nikoli. Ona powinna mieć numer telefonu do pana Antoniego…

ZAWÓR
Jest pod klapą przed antykwariatem. Po odsunięciu włazu okazało się, że pokrętło jest w dwumetrowej dziurze na dnie. No weselej być nie może...Na całe szczęście zebrała się już całkiem całkiem spora ekipa. Bogdan walczy w kuchni, a w tym czasie sąsiad asekurowany przez „Platończyka” wskoczył w czeluść „studni” i zawór ZAKRĘCIŁ!

Spisywanie tej „miłej przygody” jest dla mnie formą wyrzucenia z siebie emocji i o dziwo – sporą frajdą.
Jeśli będę miała siły, podzielę się z wami perypetiami dnia następnego.
Szklanka nadal do połowy pełna!

ORGANIZACYJNEJutro w antykwariacie będę od dwunastej. Wcześniej trochę pobiegam, bo mam pewien pomysł, zobaczymy co z te...
15/02/2026

ORGANIZACYJNE
Jutro w antykwariacie będę od dwunastej. Wcześniej trochę pobiegam, bo mam pewien pomysł, zobaczymy co z tego wyjdzie… Jeśli ktoś reflektuje na pomoc przy ratowanie tego co zostało, w drugim zapleczu – zapraszam.
Dla tych, którzy ciekawi są jak dalej przebiegała akcja ratunkowa, poniżej zamieszczam sprawozdanie :)

NOCNA SYRENA
Gdy już dotarłam do źródła szumu rzuciłam się do zaworu umieszczonego nad zlewem. W panice nie załapałam, że to zawór od naczynia wyrównawczego, czym pogorszyłam sytuację, teraz woda chlustała już nie tylko pod zlewem, ale zaczęła lać się z kaloryfera. Roztrzęsiona próbowałam zakręcić z powrotem, ale lód najwidoczniej uszkodził też ją i po otwarciu nie dało się już zakręcić
Chwyciłam telefon, żeby zadzwonić do męża. Z nerwów nie mogłam wybrać jego numeru. Kiedy się dodzwoniłam rzuciłam tylko: pękła rura. Przyjeżdżaj!
W kuchni mam kilka misek. Wyciągnęłam je z szafy z nadzieją, że jak będę do nich łapała wodę i wlewała do zlewu, to doczekam odsieczy, a zalewanie nie wyjdzie poza kuchnię. Niestety, syfon też padł. Poziom wody zaczął się podnosić. Woda jeszcze nie wypływała na „zaplecze II”, bo w wejściu jest drewniany próg. Gdyby to jakoś zatrzymać. Co robić? Odezwał się we mnie jakiś zadatek na strażaka. Trzeba zbudować wał powodziowy. Pierwsze prace ruszyły błyskawicznie. Porządkując zaplecze i przygotowując miejsce pod książki nadmiarowe z „zaplecza I” przy wejściu zostawiłam kartoniki z „ubytkami” (miałam tam nawet bloki bez okładek! Jakby na to nie patrzeć {zbieractwo}, to co najważniejsze było, no i oczywiście miałam nadzieję, że kiedyś „naprawię”). Błyskawicznie wyrzuciłam zawartość pierwszego kartonika, potem poszybowały te z drugiego. I tyle. Więcej ubytków w zasięgu ręki nie miałam. Za to inne tak. Przewartościowanie.
Najbardziej bałam się, że wśród tych najbliższych mogą być jakieś moje. Te z książkami, zdjęciami i pocztówkami. Ale tu musiałam zdecydować co dla mnie ważniejsze. Uratować książki z dwójki, czy zachować jakieś swoje skarbobzdetki. Wysypując zawartość z najbliższych bananówek, starałam się nie patrzeć. Gdzieś tam mignęła mi jakaś bajka z lat siedemdziesiątych, tam pofrunęła pocztówka. Przerwa – na udeptywanie. Książki stopniowo nasiąkały wodą, ale nie na tyle szybko by przejąć wszystko. Potok z kaloryfera, wyrwawszy się z uwięzi rwał do przodu z zatrważającą siłą. To mnie otrzeźwiło. Muszę się dowiedzieć gdzie jest zawór główny, a to wie tylko Pan Antoni, poprzedni właściciel budynku w którym mieści się antykwariat. Wciągnęłam telefon i tu kolejna katastrofa: rozładowany? Zacięty (czasami mu się to zdarza)? Potrzebuję telefonu! Potrzebuję nr pana Antoniego!
SYRENA
Wybiegłam z antykwariatu. Ratunku! Pomocy! Miałam nadzieję, że sąsiedzi będą w pokojach od podwórka i usłyszą moje wrzaski. Potrzebowałam wejść do kamienicy obok, bo jej mieszkańcy mieli wszystko czego w tej chwili mi brakowało. Sekundy wlekły się jak lata. Ruszyłam na Gdańską do okienka „Platona”. Ma Pan nr telefonu do Pana Antoniego? Nie miał.

ODSIECZ
W końcu dotarł Bogdan. Chwilę po tym wyskoczył sąsiad z naprzeciwka. Dołącza pan z „Platona”, który otworzył mi drzwi. Zostawiam towarzystwo i pędziłam po schodach do Nikoli. Ona powinna mieć numer telefonu do pana Antoniego…

ZAWÓR
Jest pod klapą przed antykwariatem. Po odsunięciu włazu okazało się, że pokrętło jest w dwumetrowej dziurze na dnie. No weselej być nie może...Na całe szczęście zebrała się już całkiem całkiem spora ekipa. Bogdan walczy w kuchni, a w tym czasie sąsiad asekurowany przez „Platończyka” wskoczył w czeluść „studni” i zawór ZAKRĘCIŁ!

Spisywanie tej „miłej przygody” jest dla mnie formą wyrzucenia z siebie emocji i o dziwo – sporą frajdą.
Jeśli będę miała siły, podzielę się z wami perypetiami dnia następnego.
Szklanka nadal do połowy pełna!

14/02/2026

PIĄTEK TRZYNASTEGO
Będzie chaotycznie i bez foto bo jestem padnięta. Zalało mi antykwariat. Na całe szczęście nie cały.
Emocje w skali 1 do 100: 200! Było ciekawie. Szczęście w nieszczęściu, że byłam w antykwariacie w nocy. Od pewnego czasu robię nadgodziny, bo bardzo mi się ślimaczy to poszerzanie Szperalni i chciałam ten proces chociaż trochę przyspieszyć. Jestem nocnym Markiem, lepiej mi się pracuje wieczorem. „Jestem na zapleczu, proszę dzwonić” też zdaje egzamin, ale wieczór to wieczór. Wczoraj po osiemnastej postanowiłam jechać do domu na małe co nieco. Chwilę odpoczęłam i o dwudziestej wróciłam do antykwariatu. Całkiem przyjemnie mi się pracowało, chociaż rozpraszał mnie tajemniczy cichy szum słyszalny gdy zbliżałam się do ściany z regałami zdobycznymi. Traktowałam to raczej jako ciekawostkę… do chwili gdy przypomniałam sobie że w kamienicy przed antykwariatem zamarzły rury. Gdy weszłam na drugie zaplecze, szum nie był już tak cichy. Gdy otworzyłam drzwi do „kuchni” na podłodze było już około jednego centymetra…
O całej akcji ratunkowej postaram się wam napisać jak się wyśpię .
Wczoraj nie wróciłam na noc do domu, bo trzeba było ratować pierwsze zaplecze, żeby półki „nie odleciały” (wróciłam dzisiaj pół godziny temu). Nie jest źle. Do „zdobycznych” woda nie doszła, pobiblioteczne trochę się pomoczyły. W najlepszej sytuacji są te nowe, bo mimo że miały kontakt z wodą, zostały ustawione na „stópkach” i mam nadzieję, że już wyschły.
Kochani. Będę potrzebowała pomocy – fizycznej i logistycznej. Trzeba będzie wynieść książki z drugiego zaplecza, zerwać gumolit. Książki nie będą mogły tam wrócić, bo wszystko musi wyschnąć. Wymyśliłam, że zrobię zrobię wyprzedaż. Ceny symboliczne. Nie mam pojęcia co zrobić z resztą, która nie znajdzie domów…
Kilka osób deklarowała, że jakbym potrzebowała „siłowej pomocy”, to są chętni. To będzie dużo zabawy, dlatego może jeszcze ktoś by miał ochotę na darmową siłkę…
W niedzielę prawdopodobie będę długo spała dlatego niczego nie chcę planować. Muszę odespać, żeby móc działać…
A wszystkim Walyntenkowiczkom i Walentynkowiczom tego co najlepsze życzę i dobrej nocy.
A i jeszcze: mimo „dramatyzmu”, „tragizmu”, całkiem dużo pozytywów z tej przygody wyniosłam. Szklanka do po łowy pełna! :)

Adres

Gdańska 73
Bydgoszcz
85-005

Godziny Otwarcia

Wtorek 11:00 - 18:00
Środa 11:00 - 18:00
Czwartek 11:00 - 18:00
Piątek 11:00 - 18:00
Sobota 12:00 - 14:00

Telefon

+48697646204

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Antykwariat Szperalnia.pl umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Antykwariat Szperalnia.pl:

Udostępnij