Nihil Novi Censored

Nihil Novi Censored Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Nihil Novi Censored, Odzież (marka), Daszyńskiego 153, Gliwice.

16/06/2026

Ponieważ Zorza przetrwała głównie jako odbicie w folklorze, wszelkie informacje o tej bogini są mocno niepewne. Nie wiemy nawet, czy rzeczywiście istniała w wierzeniach dawnych Słowian. Czego możemy dowiedzieć się z ludowych przypowieści? Zorza jest boginią świtu i córką boga słońca Dadźboga.

W różnych źródłach Zorza ma od jednego do trzech aspektów, pojawiających się o różnych porach dnia. Zorza Poranna - Bogini Gwiazdy Porannej, rozpoczyna każdy dzień, zaś Zorza Wieczorna - Bogini Gwiazdy Wieczornej, objawia się oczywiście wieczorem. Bogini świtu mieszka na wyspie Bujan, którą zresztą dawniej lokalizowano na Bałtyku.

Bujan to legendarna rajska wyspa na wschód od… wschodzącego słońca. Bujan to również domena Dadźboga. Głównym obowiązkiem Zorzy Porannej jest otwieranie bram pałacu ojca o poranku, aby pozwolić mu stworzyć świt i podróżować po niebie. Zorza była znana zarówno jako wojowniczka, jak i patronka koni, dlatego Słowianie modlili się do niej rano, aby chroniła dzień. W niektórych mitach pojawia się również jako bogini Wenus.

Kiedy dzień się kończy siostra Zorzy Porannej, czyli Zorza Wieczorna, otwiera bramy pałacu, aby Dadźbóg mógł wrócić do swego domostwa. W pewnych wersjach opowieści nie chodziło o pałac na wyspie Bujan, lecz Nawie, czyli słowiańskie zaświaty, nad którymi pieczę sprawuje Weles. Zorza Wieczorna również jest wojowniczką, więc Słowianie modlili się o jej ochronę podczas zmierzchu, który był niebezpieczną porą, bo to czas, gdy na świecie pojawiają się złe duchy i demony. Zmierzch był związany z planetą Merkury. W niektórych wariantach Zorza ma swoją trzecią wersję pojawiającą się w środku dnia.

Zorza jest również żoną Peruna, słowiańskiego boga piorunów. W tej roli Zorza zasłania swoje oblicze długim welonem i jeździ do bitwy wraz z mężem. Kiedy Zorza spuszcza zasłonę, może ochronić swoich faworytów wśród wojowników. Co ciekawe, w serbskich opowieściach Zorza nie jest żoną słowiańskiego Peruna, tylko księżyca (Myesyats).

Jakie zadaniom musiała jeszcze sprostać Zorza? Istnieje opowieść, w której dwie lub trzy siostry strzegą bóstwa, które czasami jest nienazwane i określane jako pies lub niedźwiedź, a niekiedy nosi miano Simargła. Kimkolwiek jest, bóstwo jest przykute do Gwiazdy Polarnej (Polaris) w gwiazdozbiorze Małej Niedźwiedzicy i pragnie… pożreć całą konstelację niebieską. Jeśli się uwolni, nastąpi koniec świata. Badacze dawnych mitów uważają, że Simargł został zapożyczony od bizantyjskiego Simurga.

Inna ciekawostka dotyczy trzech aspektów Zorzy. Specjaliści zauważają, że Zorze są przykładem wspólnej cechy wielu różnych mitologii, czyli fenomenu występowania trzech sióstr. Trzy istoty, najczęściej kobiety, są aspektami czasu - przeszłość, teraźniejszość, przyszłość, albo trzech faz wieku, czy też samego życia.

Przykłady trzech sióstr można znaleźć w wielu legendach. W mitologii greckiej występują między innymi trzy gorgony i trzy harpie. Zarówno Hetyci, jak i Grecy mieli wersje trzech Losów, których odpowiednikiem w Cesarstwie Rzymskim były Parki. Istnieją też irlandzkie opowieści o Morrigan i brytyjskie opowieści o występującej w trzech postaciach Guinevere, Brigit lub trzech aspektach bogini Coventiny. Być może trzypostaciowa Zorza jest kolejnym zapożyczeniem, albo wariantem znacznie starszego bóstwa, czy nawet tego samego, ale dopasowanego do swoich czasów. W końcu my przecież też akceptujemy trójpostaciowość Najwyższego. Prawda o Trójcy Świętej mówi o tym, że jest jeden Bóg w trzech osobach…

„Czy zdąży przed Nocą Kupały?” 🤔 Odpowiadamy na to i jeszcze kilka innych pytań 👇Jeśli chcesz paczkę jeszcze przed najbl...
16/06/2026

„Czy zdąży przed Nocą Kupały?” 🤔 Odpowiadamy na to i jeszcze kilka innych pytań 👇

Jeśli chcesz paczkę jeszcze przed najbliższym weekendem najlepiej zamów dziś (16.06)

Nie obiecujemy cudów.
Od cudów są mity.
My wolimy spokojnie przygotować i wysłać paczkę.

„A biała wersja?” 🤔

Jest. Ta sama historia, na białej koszulce.

„A czarna?” 🤔

Oczywiście.

„Czy Noc Kupały zostaje na stałe?” 🤔

Nie.

Wzór będzie dostępny tylko do 22.06, do 21:00.
Potem znika ze sklepu.

„Czy warto zamówić dziś?” 🤔

Jeśli chcesz zdjąć sobie z głowy szamańskie rytuały podczas sprawdzania statusu Paczkomatu - tak.

Zostało kilkanaście sztuk dodatku specjalnego „Noc Kupały” od Wpada do zamówień powyżej 200 zł po wpisaniu kodu: "nockupaly" w koszyku.

PS. Łapcie kilka kadrów z najnowszej sesji

Magda, Sławek, dziękujemy! 🔥

15/06/2026

W słowiańskiej mitologii Leszy to demon-bóg, duch drzewa, który chroni i broni zwierząt lasów i bagien. Wobec ludzi zazwyczaj jest dobroczynny lub neutralny, ale to bóstwo posiada cechy złośliwego ducha. Oznacza to, że z lubością zmyla nieostrożnych podróżnych i wyprowadza ich do najciemniejszych obszarów puszczy, gdzie wołają ze strachu i przerażenia, nie mogąc odnaleźć drogi powrotnej.

Leszy to innymi słowy "Stary Człowiek z Lasu", a kiedy przybiera ludzką postać, brakuje mu brwi, rzęs i prawego ucha. Według niektórych podań Leszy mieszka sam, ale w innych posiada również rodzinę, a nawet dzieci. W tych wersjach żona Leszego jest upadłą lub przeklętą kobietą, która opuściła swoją wioskę, aby zamieszkać z opiekunem lasów. Mają dzieci, a niektóre z nich są ich własne, a inne to dzieci zaginione w lesie.

Kiedy bóg przybiera postać starego człowieka, jest pokryty od stóp do głów długimi, splątanymi zielonymi włosami lub futrem. Cienkie gałązki, układające się w grubsze wiązki, przekształcają się w poroże wieńczące jego głowę. Bóg ma ponoć niezwykłe oczy wypełnione gwiazdami, a jego chód powoduje wiatr. Skóra Leszego jest szorstka jak kora drzewa, a ze względu na niebieską krew, jest podbarwiona tym kolorem. Leszy nieczęsto pokazuje się ludziom, ale wystarczy wejść do lasu i trochę w nim pobłądzić, aby usłyszeć jego gwizdy, śmiech lub śpiew wśród drzew, a jeszcze lepiej, w okolicy smrodliwych bagien.

Niektóre opowieści opisują Leszego nie tylko jako rogatą, ciemną postać, ale bóstwo na poły zwierzęce, z porożem i kopytami, które nie rzuca cienia. W innych opowieściach Leszy jest wielki jak góra. To masywny, ciemnozielony kształt, który jawi się jako pierwotna puszcza, jeśli spojrzeć na nią kątem oka. Ale gdy Leszy wychodzi poza swoją domenę, zmniejsza się do rozmiarów źdźbła trawy, a przynajmniej potrafi dokonać tej sztuki, jeśli zachce.

Z powyższego opisu łatwo wywnioskować, że Leszy to jedno z bóstw zmiennokształtnych. Oznacza to, że opiekun lasów może przybrać postać dowolnego zwierzęcia, zwłaszcza wilków lub niedźwiedzi, które są obdarzone jego szczególną ochroną. Ludzie, którzy przypadkiem natkną się na Leszego, ale zachowają spokój i oddadzą bogu należną mu cześć, mogą otrzymać prezent. Dary bywają różne. Mogła być to najlepsza i najkrótsza droga do celu, ale też ścieżka prowadząca do zapomnianych, ukrytych lub zagubionych w lesie skarbów. Dlatego zawsze, ale to zawsze, okazujcie Leszemu szacunek.

Ale Leszy to nie jest dobrodusznym panem lasów, o czym również należy pamiętać. To kapryśne bóstwo, które ma skłonność do porwania dzieci wbiegających do lasu, aby zbierać jagody lub łowić ryby. Leszy nie tylko plącze ścieżki swoich ofiar. Niektórym nigdy nie pozwala odnaleźć drogi do domu lub w inny sposób doprowadza do zguby. Pechowcom, którzy rozwścieczyli Leszego lub zgubili się w lesie, doradza się, aby boga... rozbawili.

Jeśli kiedyś przydarzy wam się stracić orientację w lesie i będziecie podejrzewać o to zamieszanie Leszego, koniecznie zapamiętajcie, w jaki sposób możecie uratować się z opresji. Pana zielonych kniei na pewno rozbawi, jeśli zdejmiecie całą odzież i założycie ją na odwrót. Kolejna metoda to ściągnięcie butów i założenie ich na opak. Bardziej ryzykowne sposoby to modlitwa na przemian z klątwami lub posypywanie soli na ogień, ale to może rozwścieczyć Leszego, zamiast go przegonić, więc stosujcie to rozwiązanie tylko w ostateczności. Dobra wiadomość jest taka, że Leszy spędza zimę w hibernacji, a więc w tym czasie można swobodnie wędrować po leśnych dróżkach, bez obaw, że się nagle poplączą.

Bardzo rzadko, ale jednak można spotkać Leszego poza puszczą. Ponoć niekiedy pojawia się w małych, porośniętych mchem gospodach, jakie dawniej spotykało się przy leśnych duktach. W swej ludzkiej postaci Leszy zjawiał się w takim przybytku, wypijał kubek jakiegoś mocniejszego trunku, płacił czystym złotem, po czym bez słowa wracał do lasu ze swoją watahą wilków.

Czy w naszych sztucznie nasadzonych, gospodarczych lasach nadal mieszka Leszy? Jego święte drzewa i gaje dawno padły pod toporami drwali, ale w niektórych wsiach i przysiółkach mieszkańcy wciąż pamiętają, aby w noc letniego przesilenia (21 czerwca) oddać hołd duchom natury, w tym Leszemu. To czas, w którym od dawien dawna Słowianie odprawiali swe rytuały, palili ogniska i składali ofiary, aby zapewnić sobie obfite zbiory, ochronę przed złymi mocami i błogosławieństwo natury.

12/06/2026

Gdzieś pod stopami władcy Hunów, w jamie wypełnionej wijącymi się ciałami węży, siedział król Burgundów i grał na harfie palcami u nóg. Ręce miał skrępowane. Mógł uśpić muzyką niemal wszystkich. Niemal. Jeden wąż, nieczuły na czar, wbił mu jadowite kły prosto w serce.

Ten dramatyczny wstęp do historii Gunnara związany jest z Atlakviða, czyli Pieśnią o Atlim, a zatem jednym z najstarszych poematów heroicznych Eddy Poetyckiej. Atli wywodzi się bezpośrednio od Attyli, króla Hunów, a sam utwór datuje się nawet na IX wiek. Znajdziemy go w Codex Regius, tym samym rękopisie z XIII wieku, który przechował dla nas większość nordyckiej poezji. Analogiczna historia pojawia się też w Sadze o Wolsungach.

Żeby jednak zrozumieć, co Gunnar robił we wspomnianej jamie, trzeba cofnąć się o kilka kroków i przyjrzeć tłu, bo bez niego nasza scena to ciekawostka, a nie rdzeń jednego z największych mitów epoki wikingów.

Historycznym podłożem całego cyklu jest wędrówka ludów z IV i V wieku oraz podbój Burgundii w 436 roku przez Hunów pod wodzą Attyli. Burgundowie istnieli naprawdę. Ich królem był Gundachar, który w nordyckiej tradycji stał się Gunnarem, synem Gjúkiego. Historyczny Gundachar oraz jego bracia Gundomar i Gislahar to postacie, które można zidentyfikować w kronikach, a ich zagłada z rąk Hunów odcisnęła się na wyobraźni całej Europy. Katastrofa, która spotkała Burgundów, była na tyle druzgocąca, że pamiętano ją jeszcze przez wieki, oplatając kolejnymi warstwami legendy.

W wersji nordyckiej do tej historii doszedł potężny ładunek mityczny, czyli przeklęty skarb smoka Fafnira i wielki bohater Sigurd. Gunnar to brat Gudrun, żony Attyli, czyli po nordycku Atlego. Atli wziął Gudrun za żonę po śmierci Sigurda, ale nigdy nie wybaczył Gjukungom, że doprowadzili do jej nieszczęścia. Trzeba dopowiedzieć, że Atli przede wszystkim pożądał legendarnego skarbu Niflungów. Tego samego, który Sigurd zabrał zabitemu smokowi.

Z powodu tego skarbu Atli wysyła posłańca do Gunnara i jego młodszego brata Hogniego z zaproszeniem na ucztę, obiecując im wielkie bogactwa. Bracia są sceptyczni wobec tej propozycji, bo sami posiadają ogromny skarb złota. Ich podejrzenia potwierdza pierścień przysłany przez siostrę Gudrun z owiniętym wokół niego kosmykiem wilczej sierści. Trudno o czytelniejszy sygnał ostrzegawczy. Hogni, mądrzejszy i ostrożniejszy, chce odmówić, ale Gunnar ryzykuje życiem, i jedzie. Postawa Gunnara wobec zaproszenia Atlego, pomimo wyraźnego niebezpieczeństwa, wynikała z konieczności, by nie zostać okrzykniętym tchórzem.

Kiedy Gunnar i Hogni przybywają na dwór Atlego, spotykają Gudrun, która mówi im, że nie powinni byli przyjeżdżać. Gunnar zostaje pojmany przez ludzi Atlego, natomiast Hogni walczy i zabija ośmiu mężczyzn, zanim zostaje pokonany. Mając wreszcie przewagę, Atli przystępuje do negocjacji. Chce skarbu. Pyta Gunnara, czy chce wykupić swoje życie, zdradzając, gdzie ukrył złoto. Gunnar odpowiada, że najpierw chce zobaczyć serce Hogniego.

Siepacze Atliego najpierw wycinają serce tchórzliwemu mężczyźnie imieniem Hjalli i przynoszą je Gunnarowi, ale ten poznaje po strachliwym drżeniu serca, że nie należy do brata. Potem wycinają serce Hogniego. Gunnar rozpoznaje, że należy do jego dzielnego brata i odpowiada Hunom, że teraz, gdy tylko on zna miejsce ukrycia złota, może być pewien, iż nigdy nie zostanie ono ujawnione. Hunowie wrzucają go do jamy z wężami, gdzie gra na harfie i tak umiera.

Co prawda Gudrun posyła mu harfę, na której Gunnar gra nogami, czarując węże i powstrzymując je od kąsania, jednak z czasem jeden wielki wąż napada go i powoduje śmierć wojownika. To w Sadze o Wolsungach dodano szczegół, który w Atlakviða jest tylko implikowany. Chodzi o to, że ręce Gunnara są związane, więc gra palcami u stóp. Skarb nigdy nie trafia w ręce Atlego. Wrócimy jeszcze do tej historii następnym razem.

11/06/2026

Dobra, ruszyło 🔥

Noc Kupały, Czarnobóg i Białobóg są już w sklepie.

Trzy słowiańskie historie:

🔥 Noc Kupały
🌑 Czarnobóg
☀️ Białobóg

Noc Kupały to najkrótsza noc roku zamknięta w grafice. Ten wzór nie zostaje na stałe.
Noc Kupały będzie dostępna w sklepnihilnovi.pl tylko do 22.06, do 21:00.

Jeśli chcesz, żeby paczka dotarła przed świętem, złóż zamówienie do 16.06

10/06/2026

Król Wężów w polskim folklorze to jeden z ciekawszych i bardziej rozpowszechnionych motywów bajkowych i podań ludowych, zwłaszcza w regionach górskich i podgórskich – na Podhalu, w Tatrach i szerzej w Małopolsce. Ponieważ wariantów jest wiele, skupmy się dziś na jednym z najbardziej popularnych.

Najczęściej spotykaną formą jest opowieść o wężowym królu (czasami wielogłowym), który nosi złotą koronę lub ma ją w formie narośli na głowie. Z baśni wiemy, że korona ta zapewnia posiadaczowi wyjątkowe dary, w tym szczęście, bogactwo, wiedzę, dar rozumienia mowy zwierząt oraz zdolność widzenia ukrytych skarbów. W wersji z Podhala, zapisanej m.in. przez K. Potkańskiego w 1905 roku, pasterz lub zwykły chłop dowiaduje się o królu węży mieszkającym w dziurze lub jamie w lesie. W tym miejscu opowieść robi się zdecydowanie mroczniejsza, bo chłop zabija króla, ucina mu głowę, a następnie gotuje na niej rosół i go ze smakiem wypija. Kto powiedział, że tylko bajki braci Grimm w oryginale są krwiste niczym befsztyk?

Wracając do naszej opowieści: po zjedzeniu rosołu ugotowanego na fragmentach ciała Króla Węży oprawca zyskuje nadprzyrodzoną wiedzę o skarbach (często poprzez zrozumienie mowy ptaków, które o nich rozmawiają). Ale za chciwość się płaci, a już szczególnie w bajkach. Chłop rzeczywiście odnajduje skarb, ale kiedy chce go wydobyć z ziemi, pęka mu serce. Co ciekawe, w niektórych wariantach bohater zasługuje na koronę przez dobry uczynek – na przykład karmienie węża mlekiem, troskę i ochronę, co przynosi mu szczęście i dobrobyt. Za to siłowe zabranie korony kończy się pościgiem gadów i karą: śmiercią lub biedą po kres życia.

Skąd wziął się Król Węży w dawnych podaniach? Motyw ten ma prawdopodobnie korzenie w przedchrześcijańskich wierzeniach Słowian i szerszej tradycji indoeuropejskiej, z wpływami wschodnimi oraz elementami z bestiariuszy średniowiecznych. Warto przypomnieć, że węże w folklorze słowiańskim były często czczone jako duchy przodków – tzw. domowe hady, czyli opiekunowie domu i dobytku. Te domowe gady karmiono mlekiem i nie wolno było ich zabijać bezkarnie, groziło to bowiem srogą zemstą na ludziach lub inwentarzu. Król Wężów uosabiał z kolei władcę zaświatowego porządku, strażnika skarbów ziemi i mądrości.

Z kolei korona węża symbolizowała zapewne moc magiczną, podobną do kamieni wężowych czy darów od żmij. Motyw ten nawiązuje do kultu węża jako symbolu mądrości, odnowy (poprzez zrzucanie skóry), płodności i połączenia świata podziemnego z ludzkim. Może odwoływać się do Welesa, bo tego boga zaświatów mocno kojarzono z wężami, lub do ogólniejszych wyobrażeń o duszach przodków. Kara za profanację podkreśla silne tabu. Otóż szacunek dla natury i zaświatów przynosi błogosławieństwo, ale ich lekceważenie – srogą zemstę. Trochę szkoda, że my w ten sposób nie nauczamy naszych dzieci. Nie uważacie?

09/06/2026

Co prawda brakuje nam pisanych źródeł informacji dotyczących Jutrzenki, ale zachowały się liczne nawiązania do bogini solarnej w folklorze. Być może w tych najstarszych składnikach kultury, często lekceważonych, znajdziemy mniej lub bardziej wyraźne odbicie dawnego bóstwa – personifikacji świtu.

W ruskich opowieściach przekazywanych ustnie z pokolenia na pokolenie znajduje się mit o Wietrze, Słońcu, Mrozie, Jutrzence i Strzybogu. Otóż grupa wspomnianych bogów i bóstw założyła się o to, kto pierwszy zmusi człowieka do odrzucenia płaszcza.

Pierwszy wystąpił Strzybóg, który rozdziela bogactwa wśród ludzi, ale przede wszystkim panuje nad wiatrem. W ludzkiej postaci brodaty mąż potężnej postury ma na usługach niecierpliwe i porywiste wiatry, które w „Słowie o wyprawie Igora” zwane są strzybożymi wnukami. Bóg wichrów wysłał swych wnuków, aby porwali ciężki płaszcz człowieka, ale ten owinął się ciasno, przewiązał sznurem i ruszył nieustraszenie w serce wichury. Napierali, szarpali i wyrywali płaszcz synowie wiatru, aż się zmęczyli i musieli odstąpić. Wreszcie ucichli i pozostali jedynie jako słaby wietrzyk. Człowiek wędrował dalej.

Na to Mróz wyszedł przed innych bogów. Wielki jak lodowa góra, o zimnych oczach z rżniętego lodu, spojrzał na niewielką istotę, wysunął siną dłoń i wysłał na człowieka falę mrozu, od której pękają zimą drzewa i zamarzają dzikie zwierzęta w najgłębszych jamach. Mróz chciał, aby człowiek w rozpaczy oddał jedyną cenną rzecz srogiemu bóstwu zimy. Ale ofiara nie zamierzała się poddać, jedynie skuliła nieco i dalej parła przed siebie, ciasno owinięta płaszczem. W końcu Mróz się zmęczył.

Słońce uśmiechnęło się promiennie, jak to tylko ono potrafi i rozgrzało drogę przed człowiekiem. Żar spłynął z nieba i przygniótł ofiarę swoim nieznośnym ciężarem. Powietrze zawibrowało z gorąca, pot spłynął po plecach człowieka, który odwinął płaszcz i niemal go upuścił. Ale tak się nie stało. Mężczyzna jedynie ściągnął ciepłe odzienie, zawiązał w pasie i powędrował dalej, żeby zobaczyć i poznawać świat.

Wielcy bogowie spoglądali ze zdumieniem na niewielką istotę, która tak się im opiera, a wtedy zza ich pleców wyjrzała Jutrzenka. Wyglądała jak to ona: nadzieja na nowy, wspaniały dzień, różowy blask, wszystkie odcienie czerwieni i wreszcie złota. Ale Jutrzenka nie szarpała człowieka, nie mroziła, nie paliła gorącem drogi pod jego stopami. Jedynie pokazała mu kierunek i poszła przed nim odsłaniając wspaniałości świata. Człowiek przyspieszył kroku. Kiedy znalazł się o krok od Jutrzenki, zdjął swój ciężki płaszcz i założył na jej delikatne, białe ramiona. Odtąd razem wędrowali przez świat pełen cudów i dziwów.

Wielcy bogowie nie potrafili znieść przegranej i nieustannie nasyłali na człowieka burze, huragany, fale mrozu i nieznośny upał. Ale człowiek wiedział, że nawet po najdłuższej nocy jego towarzyszka o świcie wskaże mu dalszą drogę i będzie z nim wędrować, tak długo, jak pozwoli jej czas. Jej lub jego. Ta historia wciąż trwa, nawet jeśli człowiek już nie pamięta, dlaczego i kiedy wyruszył w swą podróż.

Przyznacie, że to ładna opowieść.

Dobra, mamy datę 🔥11 czerwca.Tak, wtedy rusza normalna sprzedaż.Tak, wrzucimy linka.Tak, będzie można zamawiać od razu p...
09/06/2026

Dobra, mamy datę 🔥

11 czerwca.

Tak, wtedy rusza normalna sprzedaż.
Tak, wrzucimy linka.
Tak, będzie można zamawiać od razu po odpaleniu produktów.

A co dokładnie wchodzi? 🤔

Trzy słowiańskie historie:

Białobóg.
Czarnobóg.
Noc Kupały.

Światło.
Cień.
I najkrótsza noc, w której ogień spotyka wodę.

To nie są trzy przypadkowe grafiki wrzucone obok siebie.
To jeden słowiański blok:
jasność, mrok i rytuał pomiędzy nimi.

I od razu odpowiadamy na pytanie, które już się pojawiło:

czy Noc Kupały będzie dostępna w sierpniu? 🤔

🔥 Nie.

Noc Kupały to limitka związana z konkretnym świętem i konkretną nocą.
Nie zostaje z nami na stałe.

Wzór będzie dostępny tylko do 22.06, do godziny 21:00.

🔥A co do białej Nocy Kupały - tak, będzie.

Pytaliście.
Sugerowaliście.
Grożono nam nawet banem, więc uznaliśmy, że lepiej nie igrać z ogniem.

Noc Kupały pojawi się też na białych koszulkach.

To nie jest osobny wzór.
Ta sama historia, tylko na jaśniejszym tle.

Ogień zostaje.
Zioła zostają.
Zmienia się koszulka, nie rytuał.

Biała wersja też jest częścią tej samej limitki.

Zaczynamy: 11.06 🔥
Tylko w https://sklepnihilnovi.pl/pl/

08/06/2026

W ciepłe, pogodne dni późnej wiosny i lata, przy małym wietrze, powstają niekiedy wysokie na kilka metrów wiry powietrze przypominające miniaturowe tornada. Porywają źdźbła trawy, piasek i inne drobiny, które nadają im niepokojącą formę, a niektórzy dopatrują się w tym niestałym kształcie tańczącej panny. Kiedy ktoś w nią wpadnie, to dzikie stworzenie potrafi mocno potarmosić. Taki wir znika równie nagle, jak się pojawia. Ale nie był nigdy rodzaju męskiego. To południca lub rżana baba, jak również baba o żelaznych zębach. Strzeżcie się tej istoty!

W dawnym czasach, gdy świat nie był jeszcze po równo zabetonowany i oblany czarnym asfaltem, w gorące dni południca zwiastowała nadejście burzy. Wir porywał fragmenty zboża, część kłosów i formował złocistą kolumnę, której ruchy przywodziły na myśl tańczącą kobietę. Ale ten duch wcale nie był wyczekiwaną zapowiedzią życiodajnego deszczu. Właściwie, kto ujrzał żytnią babę – bo tak również zwano to zjawisko, biegł co sił w przeciwną stronę. Południca była morderczą istotą.

Matki pracujące w polu lękały się rżanej baby, po równo w obawie o swoje życie, życie dzieciaków i mężów. Południca mogła porwać dzieci bawiące się na skraju pola, zadusić śpiącego w zbożu żniwiarza, okaleczyć niewiastę tak okrutnie, żeby żaden chłop nie chciał na nią spojrzeć. Na dodatek wcale nie musiała być wirującym słupem powietrza, bo mogła ukazać się jako młoda i rumiana dziewczyna albo stara, pochylona od znoju kobieta. Niektórzy przekonywali, że południcę łatwo rozpoznać po tym, że zawsze jest owinięta w białe lub szare płótno, inni wskazywali na włosy w nieładzie, co oddaje jej szaloną i dziką naturę.

Bez wątpienia południca nosiła zarzucony na plecy wór, do którego wrzucała porwane dzieci. Nigdy nie miała pustych dłoni. Jedną przytrzymywała rzeczony worek, ale w drugiej dzierżyła gruby drąg, a niekiedy ożóg lub głownię, czyli po prostu opalony trzon młodego drzewa. Dawniej ożogiem zwano również prosty pogrzebacz lub kij do poprawiania ognia w piecu, ale najgorzej, gdy południca trzymała w dłoni błyszczący, naostrzony sierp.

Południca była kapryśną i okrutną panią. Mogła przetrącić biedaka, który przypadkowo się na nią natknął, kiedy pląsała w zbożu. Innym nieszczęśnikom zadawała zagadki, a jeśli odpowiedź była błędna, używała kija lub sierpa, okaleczając lub zabijając ofiarę. Ludzie bali się rżanej baby i schodzili w południe z pola, jeśli tylko ktoś dojrzał zwiastujący nieszczęście wir z kłujących fragmentów łodyg pszenicy lub żyta.

Ale, mimo że budziła przerażenie, dawni Słowianie rozumieli południcę. Wiedzieli, że złym demonem prześladującym latem ludzi stają się duchy kobiet, które śmierć zabrała tuż przed zamążpójściem, w trakcie przygotowań lub wkrótce po weselu. To niemożliwa do zasypania otchłań żalu, niespełnionych nadziei i zmarnowanego, młodego życia pchała południcę do najokrutniejszych czynów. Czy można ją winić za to, że tęskni za biciem serca i utraconą miłością, co doprowadziło ją do szaleństwa?

Dziś południca została przesunięta ze sfery wiary do mierzalnego i zdefiniowanego zjawiska atmosferycznego, zaś jej efekty działania nazywamy udarem słonecznym. Ale dla bezpieczeństwa nie zostawiajcie swoich dzieci na skraju pola, szczególnie jeśli zobaczycie pojawiający się i znikający wir rozgrzanego powietrza, przetykany fragmentami kłosów. Odwróćcie się, idźcie do samochodu i odjedźcie. Zostawcie wędrującą wśród łanów południcę, która zniknie bez śladu, gdy z nieba spadną pierwsze krople deszczu…

Białobóg to nie po prostu „dobry bóg”.W jednej z opowieści o początku świata pojawia się razem z Czarnobogiem - jako dru...
07/06/2026

Białobóg to nie po prostu „dobry bóg”.

W jednej z opowieści o początku świata pojawia się razem z Czarnobogiem - jako druga z dwóch sił, które nadają światu kształt.

Czarnobóg niesie ciemność i chaos.
Białobóg - jasność, ład i porządek.

Ale ta opowieść nie działa jak prosty podział na dobro i zło.

Według mitu obaj mają równą moc.
Obaj są potrzebni.
Obaj biorą udział w stworzeniu pierwszego lądu, gdy z pramorza zostaje wydobyty złocisty piasek.

Białobóg jest jasną stroną tej symboliki.

Nie słodką.
Nie naiwną.
Nie odklejoną od mroku.

Raczej taką, która trzyma pion, kiedy świat dopiero się układa.
Światło, które oddziela kształt od pustki.
Ład, który pozwala czemuś zaistnieć.

W naszym wzorze Białobóg nie jest „łatwą” odpowiedzią.

Jest obecnością.
Porządkiem.
Jasną stroną siły, która bez cienia byłaby tylko połową opowieści.

⚪ Białobóg - nowy słowiański wzór w Nihilu.
Światło tej opowieści jest już blisko.

Adres

Daszyńskiego 153
Gliwice
44-100

Telefon

+48322304560

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Nihil Novi Censored umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Nihil Novi Censored:

Udostępnij

Kategoria