16/08/2026
Czy da się żyć na własnych zasadach?
Mieć małą pracownię. Taką, w której będą powstawać piękne rzeczy, a ja będę mogła zarabiać mając dziecko w domu.
Tak sobie wymarzyłam.
Tak też zrobiłam.
Szybko zrozumiałam jednak, że jestem słabym ogniwem w tym marzeniu.
I na dłuższą metę to nie działa.
Bo poza szyciem jest odpisywanie, robienie zdjęć, pakowanie, wysyłka.
I ten czas się kurczy. Na samo szycie zostaje go mało.
Kiedy nie pracuję - nie pracuje firma.
A mi w ostatnich latach te dni wolne były bardzo potrzebne i dobrze to obserwowałam.
Nie pracować, kiedy mama chorowała na raka. Być przy niej.
Kiedy dzieci były chore. Być obok ciałem i duchem.
Kiedy sama chorowałam.
A więc rozhulałam firmę.
Mogłam sobie pozwolić na więcej wolnego.
Miałam więcej przestrzeni.
Ale też dużo papierologii, zarządzania, logistyki.
Cały ten marketing i sprzedaż, bo zusy, pracownicy, lokale.
Ale za to - nie dotykałam materiałów.
Nie było czasu, żeby usiąść do maszyny.
Rozwój firmy wymuszał na mnie rozwój.
I chyba cały haczyk tkwi w tym, że poszłam dalej.
Studia MBA ze sprzedaży i marketingu, kolejne szkolenia biznesowe i osobiste otworzyły mi oczy.
Zrozumiałam, że chcę iść inną drogą, którą poznałam.
Chcę do ludzi.
Szkolić, uczyć, prowadzić.
A marka, którą zbudowałam, mnie hamuje.
Nowa perspektywę przysłoniła jednak depresja. Zabrała trzeźwe myślenie.
Utknęłam.
Długo nie wiedząc, z czym się mierzę.
Ale wszystko pojawia się w życiu po coś.
Dzięki depresji odkryłam prawdziwych ludzi wokół.
Ogrom wsparcia. Też wśród klientek.
To jest największa wartość, jaka mi dała Mamaiti.
Kiedy wyszłam na prostą ze zdrowiem, pojawiły się inne schody.
Przeprowadzka, kolejne decyzje.
Życie nie jest łatwe.
Ale porządki też niosą wiele dobrego.
Również te w życiu.
Jest czas na refleksję.
Wyrzucenie tego, co niepotrzebne.
I tak naprawdę ten post jest odpowiedzią na komentarz pod innym.
Bo ja wybrałam już swoją drogę.
Dziś nagrywam swoje pierwsze szkolenie.
Dla kobiet, które chcą ruszyć z miejsca.
Które chcą żyć w zgodzie z sobą i na swoich zasadach.
A szycie... maszyna zostaje.
Materiały też.
Jako hobby, a nie źródło zarabiania.
Znalazłam swój złoty środek - tak mi się przynajmniej wydaje.
A Ty - którym miejscu jesteś?
Edyta