21/08/2026
Po raz 6, czyli powiedz gdzie będzie sesja plenerowa Mistique nie mówiąc, gdzie będzie :)
Pierwsza wyprawa w 2018 roku była rzuceniem się na głęboką wodę. Nie mieliśmy jeszcze doświadczenia w organizowaniu takich kampanii. Trzy dni zdjęć, mnóstwo niewiadomych, zmęczenie… i przepadliśmy. To miejsce stało się naszą plenerową bazą zdjęciową na kolejne lata.
Co ma w sobie takiego, że wciąż tam wracamy?
Dziś wiemy, że ten wybór nigdy nie był przypadkiem.
Z każdą kolejną wyprawą coraz mocniej czuliśmy, że ta przestrzeń jest w pewnym sensie alegorią naszej marki. Jest w niej odwaga, konsekwencja, ciekawość tego, co znajduje się za kolejnym zakrętem. Jest też ciężka, mozolna praca.
Bo żeby zrobić tam wymarzone ujęcie, najpierw trzeba na nie zapracować. Trzeba się wdrapać. Czasem długo. Krok po kroku. Z całym sprzętem. Dokładnie jak w bieganiu – najpiękniejsze momenty bardzo rzadko dostaje się za darmo.
Wracamy tam dla przestrzeni i ciszy. Dla krajobrazu, który potrafi zmienić się w ciągu kilkudziesięciu minut. Dla surowości przeplatającej się z niezwykłym pięknem. I dla pogody, która potrafi dać nam solidnie popalić, a chwilę później stworzyć przed obiektywem spektakl, którego nie dałoby się wyreżyserować w żadnym studio.
Ale jest jeszcze jeden powód.
Wysokogórskie warunki nie wybaczają słabości. Wiatr, chłód, wilgoć, nagłe zmiany temperatury i wielogodzinne przebywanie w terenie bardzo szybko pokazują, co naprawdę działa. To właśnie tam jeszcze mocniej widać siłę naszych produktów. Ich wytrzymałość, funkcjonalność i to, jak zachowują się wtedy, gdy warunki przestają być wygodne.
Nie chcemy pokazywać ich wyłącznie w idealnym świetle i kontrolowanej przestrzeni. Chcemy zabierać je tam, gdzie muszą udowodnić swoją wartość. Tam gdzie WY docieracie!
I właśnie dlatego Mystique również musi tam powstać.
Mamy nadzieję, że natura ponownie zagra z nami w jednej drużynie i pozwoli nam zabrać Was w kolejną nieoczywistą podróż. Pełną tajemnicy, koloru i obrazów, których jeszcze Wam nie pokazaliśmy.
Skończyliśmy zdjęcia w studio, a już za tydzień ruszamy dalej. Tym razem w plener.
To już kawał naszej historii. Kolorowej, wymagającej i pełnej przygód. A kolejny rozdział właśnie się zaczyna.
Na pierwszym zdjęciu Żaneta Adamus i Izbicki Wojciech podczas pierwszej sesji. Żaneta znalazł to miejsce po intensywnej eksploracji google maps :)
Może uda się zrobić takie samo zdjęcie 8 lat później :) My intensywnie zabieramy się za pakowanie i jak zawsze zapraszamy do śledzenie naszych relacji. Piona!