20/12/2022
Mam na imię Hela.
Rocznik cztery jeden.
I odkąd pamiętam
Klepię sobie biedę.
Nie wiem kto to Messi
Ani Lewandowski.
W radio słyszę o nich
Wciąż jakieś pogłoski.
I o cenach prądu,
Że on będzie droższy.
Byle tylko człowiek
Stawał się uboższy!
Ale nędza ludzka
Tkwi w czymś innym zgoła.
Miłości brakuje!
To o pomstę woła!
Czasem zapominam
Kto jest prezydentem.
Ciekawe czy przeżyłby
Za moją rentę...
Z domu już wychodzę
Raz tylko, od święta.
Lecz w przypadku Rorat
Jestem nieugięta!
Chodziłam od dziecka
I tak uczę wnuki:
Najpierw do kościółka,
Później do nauki.
Lecz te małe szkraby
Babci nie słuchają.
Gdy mówię o Bogu,
Uszy zatykają.
Gdy odmawiam czasem
Kupić leków sobie
To ze względu na nich,
Że im prezent zrobię.
Będzie na słodycze.
Dzieci je kochają!
Lecz nie moje wnuki...
One wybrzydzają...
Chciałyby pieniędzy,
Nowe telefony.
Nie stać mnie by każdy
Był zadowolony...
Zrobiłam na drutach
Szaliki na zimę.
Może choć w tym roku
Córka przyjdzie z synem?
Dam im te podarki
Z serca wyszywane.
Chyba, że w te święta
Znów sama zostanę...
Pewnie w zeszłych latach
Ciężko pracowali...
Albo się wirusa
Od swej matki bali.
Bo ja nieszczepiona
Więc im zagrażałam.
I tak we Wigilię
Sama zostawałam...
A w poprzednich latach
U znajomych byli.
W Boże Narodzenie
Do mnie nie przybyli...
Nie tracę nadziei!
Mówię wciąż pacierze
I w przełamywanie
Się opłatkiem wierzę.
Wiem, że mówią o mnie
Żem jest nawiedzona.
"Moher i ciemnogród!",
Kpiła syna żona.
Śmieją się gdy mówię
Co jest ważne w święta.
Nie prezenty, zdrówko,
Nie choinka ścięta,
Nie karp w galarecie
Ani nie pierogi!
Tyś jest najważniejszy
O, mój Jezu drogi!
Cóż po atmosferze
I szczęścia życzeniach,
Gdy się w sercu człowiek
Wcale nie przemienia!
Cóż po bombkach, lampkach
I rybie po grecku.
To wciąż polskie święta?
Czy już "po niemiecku"?
Po co ludziom puste
Nakrycie na stole,
Sprzątanie chałupy
W pocie i mozole?
To nie z Sanepidu
Będzie ta wizyta!
Czy mnie wyglądałeś?
- Mały Jezus spyta.
Posprzątałeś serce,
Czyniąc je stajenką?
Czeka Dziecię, Józef
Z Najświętszą Panienką.
Boże Narodzenie
Ma być najpierw w Tobie.
Betlejemską szopkę
Zrób w swym sercu-żłobie.
Wymieć wszystkie grzechy!
Biegnij do Spowiedzi!
Przebacz innym wszystko
Co Ci w duszy siedzi.
Nie odmawiaj miejsca
Przy stole nikomu.
Jak już sam w te święta
To "Kevin sam w Domu".
Nie myśl o prezentach,
By je innym dawać,
Bo to Urodziny
Tego, który zbawia.
Niech On będzie w centrum,
W Twym ubogim żłobie.
Przyjdzie dać nadzieję
W maleńkiej Osobie.
Znowu się pojawią
Nieobecnych cienie,
Byśmy uwierzyli
W Boże Narodzenie.
Gwar świąteczny zgaśnie
Bez czyjegoś głosu,
Ale będzie Jezus
Wbrew ironii losu.
Autor: Izabela / Zawierzam Maryi
(Jakby co to nie zezwalam kopiować, a wyłącznie udostępniać, bo notorycznie różne osoby i strony przywłaszczają sobie treści, które piszę, a czasem ingerują w tekst.)
Szczęść Boże Kochani. 🥰 Dzisiejszy post porankowy zaczynam kolejnym wierszem. Ale jak do tego doszło, nie wiem. 😁🤷♀️😎 Tak jakoś popłynęło... Tymczasem życzę Wam dziś refleksji nad sensem Bożego Narodzenia. Maryja z Józefem szukali schronienia. Oby miejscem, którego nie było dla nich w Gospodzie nie okazało się nasze serce. ☝️ Błogosławionego wtorku.