natalia siebuła

natalia siebuła Natalia Siebuła pracuje w Polsce od 2009 roku nad tworzeniem własnej marki, której celem jest projektowanie eleganckich i kobiecych ubrań.

Proste formy utrzymane w dość wąskiej palecie barw mają stanowić oprawę dla osobowości klientek. Natalia stara się kontynuować zanikającą sztukę krawiectwa i tym samym większość jej modeli odszywana jest na miarę potencjalnych właścicielek. Inspiracją do tworzenia filozofii marki jest subtelne obserwowanie zjawisk zachodzących w sztuce na przestrzeni upływającego czasu. Silnie i bezpośrednio proje

ktantka co sezon wytycza mapę inspiracji, którą podąża. Moda ściśle odnosi się do muzyki,obrazów, zapachów czy wspomnień a ich harmonia i współistnienie daje podstawę do prezentacji artystycznych działań.

///
Natalia Siebuła has been working on creating her own brand in Poland since 2009. Her goal is the creation of elegant and feminine women’s clothing. Simple forms and a fairly narrow range of colours emphasizing the personality and the individuality of her customers, are the trademarks of her designs. Natalia strives to continue the fading art of dressmaking, therefore most of her works are made-to-measure - designed to suit the customers’ individual needs. The inspiration for the brand’s philosophy is a careful observation of subtle changes in art throughout its history. Every season the designer clearly defines a map of her inspirations that she strictly follows. Natalia believes that fashion closely relates to music and painting, but also memories and all five senses. The harmony and coexistence of all those elements are the basis of her artistic creation.

„Autentyczność przekazu, a także zabawa konwencją, z jaką Natalia Siebuła snuje swoje opowieści, za każdym razem chwyta ...
15/02/2023

„Autentyczność przekazu, a także zabawa konwencją, z jaką Natalia Siebuła snuje swoje opowieści, za każdym razem chwyta tak samo za serce. Jej determinacja w zatrzymywaniu na fotografiach wyjątkowości starych, dziś często uznawanych za „przeżytki” budynków jest godna największego podziwu.” Fashion Spot 24 o podróżach w czasie i przestrzeni 🤍


https://fashionspot24.com/2023/02/15/natalia-siebula-po-sezonie-wiosna-lato-2023/?fbclid=IwAR0aRIycEbSdKiYzBjwPLjcvcrSg0i0b7N43ph38clcRzoKKJYPBZgxyiEM

Natalia Siebuła po raz kolejny zabiera nas w sentymentalną podróż w czasie, łącząc opowieść o modzie z historią lokalnej architektury. Tym razem cofamy się do ośrodka wczasowego w sercu Szwajcarii …

PO SEZONIE Nostalgiczny moment po sezonie, kiedy wciąż jeszcze powoli opada kurz po pełnych zgiełku wakacyjnych miesiąca...
06/02/2023

PO SEZONIE

Nostalgiczny moment po sezonie, kiedy wciąż jeszcze powoli opada kurz po pełnych zgiełku wakacyjnych miesiącach, po kolejnych turnusach i niby marzy się o odpoczynku, spokoju, ale ten spokój powoduje ucisk gdzieś w dołku, tęsknotę, czujemy się dziwnie nieswojo, bo zaszła zmiana. Nie ma wczasowiczów ani kuracjuszy. Ucichł gwar rozmów, śmiech dzieci. Nie dźwięczą już w kawiarni szklanki, gaśnie muzyka, ploteczki nie są już powtarzane z ust do ust, nikt nie spaceruje, nie gra w ping ponga i kule bilardowe nie toczą się po stole, pozostają w bezruchu. Jest cicho, spokojnie, czas snuje się wolno. Promienie słońca kładą się leniwie na wodzie, w której od niechcenia odbijają się drzewa.

W takiej właśnie magicznej chwili odwiedziliśmy kameralny ośrodek wczasowy w Stawiskach położony w sercu „Szwajcarii Kaszubskiej” nad Jeziorem Zakrzewie, na obrzeżu Wdzydzkiego Parku Krajobrazowego, wśród licznych jezior i stawów oraz terenów leśnych idealnych na piesze czy rowerowe wycieczki. Miejsce wyjątkowe, które pozwala nam się błyskawicznie przenieść w czasie i znaleźć nagle gdzieś na styku lat 70. i 90., by odpoczywać w najlepsze w klimatycznych drewnianych domkach. Jednak to nie zupełnie ośrodek był celem naszej kolejnej wyprawy a tamtejsza kawiarnia – ciekawa architektonicznie, z dziobem wystającym w stronę jeziora, z balkonami z charakterystycznymi drewnianymi balustradami, z salami z pięknymi kulistymi lampami i dużymi oknami, przez które można patrzeć bez końca na wodę i zieleń. Minimalistyczna, zatrzymana w czasie, przesiąknięta wspomnieniami kolejnych pokoleń.

Historia ośrodka wczasowego „Relax” zaczyna się w 1972 roku. Wtedy to właśnie kompleks został zbudowany przez Gdańskie Budownictwo Komunalne i służył początkowo jako miejsce wczasów dla pracowników firmy. Przez kolejne lata zmieniał właścicieli.

– Na początku lat 90. w wyniku reformy i przekształceń własnościowych majątku państwa ówczesny wojewoda gdański Maciej Płażyński znając moje działania prospołeczne przekazał ośrodek tworzącej się Gdańskiej Fundacji Dobroczynności w użytkowanie – opowiada nam Bożena Grzywaczewska, prezeska fundacji, do której do dziś należy obiekt. – Przyświecała temu idea wypracowania środków finansowych na cele społeczne. Przez pierwsze lata ośrodek prowadził działalność komercyjną. Z uzyskanych przychodów finansowaliśmy różne powstające organizacje pozarządowe. Jako pierwszy dofinansowany został przez nas Gdański Telefon Zaufania. Jednak komercyjna działalność ośrodka nie dawała pełnej satysfakcji obywatelskiej. I tak ze środków uzyskanych z działalności gospodarczej w 1994 roku kupiliśmy w Kościerzynie dom, w którym utworzyliśmy dzienny Środowiskowy Dom Samopomocy dla osób z niepełnosprawnościami, a w 1995 roku w jednym z budynków kompleksu w Stawiskach otworzyliśmy Dom Pomocy Społecznej dla osób starych.

Przez 30 lat w Stawiskach odbyły się dziesiątki turnusów rehabilitacyjnych, warsztatów dla liderów z Białorusi, Ukrainy i Litwy, obozów sportowych, zjazdów rodzinnych... Nie brakowało i nie brakuje też ślubów, wesel. Wiele z osób do dzisiaj przyjeżdżających do Stawisk na wypoczynek swoją przygodę z tym miejscem rozpoczynało w momencie, gdy ośrodek powstał. I nic dziwnego – gdy raz się odwiedzi to miejsce, chce się do niego wracać.

Kawiarnia w tym ośrodku wypoczynkowo-rehabilitacyjnym w Stawiskach w szczególnym momencie roku, po sezonie, wydała nam się idealną scenerią dla projektów, które przesiąknięte są nostalgią, tęsknotą za latami 80. i 90. Żakiety, sukienki i bluzki z szaf mam czy cioć można uznać za inspirację, która oczywiście zaczęła żyć własnym życiem, nie brakuje w niej współczesnego ducha, charakterystycznego dla marki twistu, zabawy z konwencją. Uwagę przyciąga też kolor – subtelnie zgaszona czerwień, która nie daje się zaszufladkować i przypisać do określonego okresu czy stylu.


fotografie ~ Piotr Czyż
bohaterka sesji ~ Marianna Zydek
biżuteria ~ Anna Ławska


www.nataliasiebula.com

Przed państwem Freja – wyjątkowa długa halka wykonana z czarnej jedwabnej satyny wykończona koronką z certyfikowanej, or...
13/12/2022

Przed państwem Freja – wyjątkowa długa halka wykonana z czarnej jedwabnej satyny wykończona koronką z certyfikowanej, organicznej bawełny. Freja powstała w ramach naszej współpracy z siecią hoteli PURO Hotels i można ją znaleźć w Puro Gift Shop. Projekt został zainspirowany hotelowym rytmem życia. Halka idealnie nadaje się, by założyć ją tuż przed snem, ale będzie także świetna podczas śniadania w łóżku czy w hotelowej restauracji w połączeniu na przykład z mięsistym swetrem kontrastującym z delikatnością i połyskiem satyny. Freja to także doskonała towarzyszka na wieczorną randkę w hotelowym cocktail barze. Można narzucić na nią trencz, marynarkę czy po prostu dodać ulubioną biżuterię.


fotografie Piotr Czyż
modelka Ana Zalewska


https://purogiftshop.pl/halka-freja-natalia-siebula-puro

lato - piękny czas na spacer brzegiem morza ale i nie tylko ☀️ w jubileuszowym wydaniu magazynu DesignAlive krótka wycie...
05/08/2022

lato - piękny czas na spacer brzegiem morza ale i nie tylko ☀️ w jubileuszowym wydaniu magazynu DesignAlive krótka wycieczka do Gdyni z oprowadzaniem po najpiękniejszych dla nas architektonicznych obiektach☀️ miłej lektury! i podróży oczywiście!

Agnieszka Niedzielak-Kowalska na łamach ELLE Decoration Polska o  Ośrodek Sanatoryjno- Wypoczynkowy Spółdzielczości Prac...
20/04/2022

Agnieszka Niedzielak-Kowalska na łamach ELLE Decoration Polska o Ośrodek Sanatoryjno- Wypoczynkowy Spółdzielczości Pracy w Ciechocinku ♡.

Ośrodek "Perełka" w Ciechocinku tłem dla ślubnej kolekcji Natalii Siebuły

Na mapie naszych architektoniczno-modowych wycieczek po Polsce tym razem… Ciechocinek! Miasto legenda. Sanatoryjne zagłę...
05/04/2022

Na mapie naszych architektoniczno-modowych wycieczek po Polsce tym razem… Ciechocinek! Miasto legenda. Sanatoryjne zagłębie. A w nim cel naszej podróży, czyli ośrodek „Perełka”. A w „Perełce” sesja kolekcji, która jest niby ślubna, ale nie do końca. Zapraszamy Was na miesiąc miodowy w Ciechocinku. W latach 70., 80. a może nawet 90.!

Ciechocinek
Ciechocinek położony jest w Kotlinie Toruńskiej. Ma status uzdrowiska ze względu na walory lecznicze, które stanowią znajdujące się tutaj wody mineralne – między innymi solanka jodkowa, którą można pić, jak i wydychać w tężni. Jej złoża odkryto już w drugiej połowie XVIII wieku. Kolejny ważny etap dla Ciechocinka to zbudowanie trzech tężni w pierwszej połowie XIX wieku. Zaś w okresie międzywojennym powstał tutaj pierwszy zakład przyrodoleczniczy i miejscowość zaczęła cieszyć się rosnącym zainteresowaniem kuracjuszek i kuracjuszy z Polski i Europy, którzy przybywali tu do leczniczych wód. Wtedy też zaczęły powstawać niezwykle okazałe prywatne wille, ale przede wszystkim pensjonaty. Nie można też pominąć tzw. Łazienek z przełomu XIX i XX wieku, czyli kompleksu budynków sanatoryjnych w stylu neoromańskim i neoklasycystycznym.

Do dziś w mieście znajdziemy zwłaszcza sanatoria, szpitale uzdrowiskowe, pensjonaty, hotele i restauracje, pijalnię wód czy warzelnię soli. Do tego przepiękne zielone parki i skwery z kwiatami. Ważny punkt na mapie Ciechocinka to Park Zdrojowy z drugiej połowy XIX wieku z licznymi gatunkami drzew i krzewów, także egzotycznych, który zaprojektował i stworzył Hipolit Cybulski.

Wspaniale tu się wypoczywa, choć generalnie leczy się choroby różnego rodzaju, stosując zwłaszcza kąpiele solankowe, jodobromowe, siarkowe, jak i zawijania borowinowe, balneoterapie (inhalacja, irygacja i tak dalej), gimnastykę oraz masaże. Wyjątkowy mikroklimat Ciechocinka bardzo dobrze wpływa na drogi oddechowe, służy osobom z zaburzeniami tarczycy oraz znakomicie reguluje ciśnienie krwi.

Sanatorium
W powietrzu cząsteczki jodu i bromu oraz ozon. A my szukamy naszej perełki. Wśród licznych zakładów przyrodoleczniczych i sanatoriów naszą uwagę zwróciło właśnie to. Nie takie z „Czarodziejskiej góry” Tomasza Manna, które sobie wyobrażamy podczas lektury. Takie polskie. Z krwi i kości. Z PRL-u. A przynajmniej z lat 90. Gdzie się jeździ na turnus leczniczy. Reparację zdrowia. Ale też po to, by się przenieść do innego świata, oderwać od współczesności. Być może, aby poczuć się jak w książce czy filmie. Wystarczy przekroczyć próg Ośrodka Sanatoryjno-Wypoczynkowego Spółdzielczości Pracy „Perełka” (nomen omen!). Trudno znaleźć o nim coś konkretnego, coś pewnego. Na nic przekopywanie się przez księgi w bibliotece, rozpytywanie wśród personelu ośrodka czy mieszkańców miasteczka. Ale przez to „nasze” sanatorium wydało nam się jeszcze bardziej interesujące. Ze swoimi tajemnicami i eklektyzmem.

Sanatorium Centralnego Związku Spółdzielczości Pracy „Perełka” powstało w Ciechocinku między rokiem 1960 a 1965. Podobno. To, co pewne, to to, że czuć tutaj ducha przeszłości. „Perełka” pachnie i wygląda latami 60., 70., może i 80. czy 90., które też tu się zaplątały. I mimo upływu czasu i dotyku nowoczesności, ośrodek wyraźnie nie poddaje się wpływom nowego millenium, roztaczając przed nami uroki PRL-u. Zaczynając od zmysłowo zaokrąglonych sufitów wyłożonych czerwonym suknem czy obitych miodowym materiałem ze złotym ornamentem, przez stolarkę (masywne, eleganckie drzwi, szafy czy poręcze w odcieniu ciemnego, nasyconego biegiem czasu orzecha) po zdobiące ściany talerze w kwiaty z Włocławka i kryształowe plafony na sufitach – często urokliwie od kompletu. Nie mówiąc nawet o pięknych parkietach, stylowych boazeriach czy zielonych krzesłach wyłożonych tkaniną szorstką, acz dającą się oswoić…

Kolekcja
W tym przepięknym obiekcie pełnym zakamarków do odkrycia, Piotr Czyż uchwycił na zdjęciach naszą muzę – aktorkę Karolinę Rzepę magnetyzującą spojrzeniem, uśmiechem, gestem. Do współpracy zaprosiliśmy także Filipa Marka, który wyczarował kwiatowe kompozycje idealnie wpisujące się we wnętrza „Perełki” i pasujące jak ulał do kryształowych czy glinianych wazonów sprzed lat. Bo skoro ślub, to i kwiaty. Ale trzeba przyznać, że nasza najnowsza ślubna kolekcja odbiega od ołtarza, od ceremonii, podniosłości. Jak najbardziej oczywiście sukienki i komplety nadają się, by w nich składać przysięgi. Choć w naszym zamyśle doskonale sprawdzą się na podróże małe i duże, na miesiące miodowe krótsze i dłuższe. Swobodnie można spakować je do walizki i plecaka, nosić od świtu do rana. Na wycieczki, na randki. Albo mieć pod ręką, jeśli przyjdzie nam do głowy spontanicznie się pobrać na jakimś krańcu świata. W samo południe lub o zachodzie słońca.

W kolekcji znalazły się modele już znane, ale nieco zmodyfikowane. Z jednej strony bardziej frymuśne, ale wciąż minimalistyczne, skromne, pasujące na wiele okazji. Wygodne i z subtelnymi niespodziankami – dajmy na to w postaci rozcięcia, które niespodziewanie i zmysłowo co nieco odsłania, uchyla rąbka tajemnicy. Powstały z bawełny haftowanej w piękne kwiaty, jedwabnych muślinów, z modalu i wiskozy. Z dbałością o detale, ręcznie wykańczane z pieczołowitością w naszej pracowni. By przetrwały z wami wiele niezapomnianych momentów.

www.nataliasiebula.com
fotografie Piotr Czyż
bohaterka sesji Karolina Rzepa
makijaż i włosy Małgorzata Jagielska
kompozycje kwiatowe Filip Marek
produkcja Katarzyna Zielińska

Zieleń świeżej trawy, która dopiero co przebiła się przez ziemię. Błękit spokojnego mazurskiego jeziora, którego tafla a...
02/12/2021

Zieleń świeżej trawy, która dopiero co przebiła się przez ziemię. Błękit spokojnego mazurskiego jeziora, którego tafla ani drgnie. Żółć dojrzałych, soczystych owoców. Słodki róż jak z napchanej pierzem babcinej pierzyny i poduszki. Kolory natury, kolory stworzone przez człowieka. Gotowe, by je rozrobić i użyć wedle uznania. Albo odtworzyć rzeczywistość co do joty, albo dać się ponieść i wprowadzić trochę kolorowej abstrakcji, zaburzyć odwieczny porządek rzeczy, nie dać się nudzie, zmusić do myślenia, zaprzeczyć utartym schematom i zboczyć ze ścieżek wydeptanych.

___________
www.nataliasiebula.com

Pracownia Grześkiewiczów w Łomiankach.
fotografie Piotr Czyż
bohaterka sesji Agata Zatorska - Libera

Agnieszka Niedzielak-Kowalska na łamach ELLE Decoration Polska o domu-pracowni Grześkiewiczów w Łomiankach, którego serc...
29/11/2021

Agnieszka Niedzielak-Kowalska na łamach ELLE Decoration Polska o domu-pracowni Grześkiewiczów w Łomiankach, którego serce stanowi pracownia z trzema aż piecami do wypalania ceramiki, Dorota wraz z siostrą Malwiną kontynuują tradycje rodzinne, tworząc indywidualnie oraz wspólnie z siostrą jako Grześkiewicz Design Studio. Korzystają z odziedziczonych technik, jak i z materiałów czy fragmentów prac, znajdując wśród nich masę inspiracji.

🤎

Razem z projektantką mody zaglądamy do Pracowni Grześkiewiczów.

Nieopodal Warszawy, w Łomiankach znajduje się wyjątkowy budynek. Pomiędzy drzewami dostrzec można wysoką pionową ścianę ...
22/11/2021

Nieopodal Warszawy, w Łomiankach znajduje się wyjątkowy budynek. Pomiędzy drzewami dostrzec można wysoką pionową ścianę z zaskakującym obrazem wykonanym w technice sgraffito. Trudno się nie zatrzymać, nie zapatrzeć, nie zacząć snuć fantazji, co też to niecodzienne przedstawienie pegazów wzbijających się ku słońcu ma symbolizować.

W domu czeka nas jeszcze więcej zachwytów, niesamowitych odkryć. A jest to nie tylko dom. Przede wszystkim jest to pracownia. Miejsce to stworzyli Helena i L**h Grześkiewiczowie w latach 60. XX wieku – potrzebowali przestrzeni do realizacji swoich monumentalnych prac, na które zamówienia spływały nie tylko z Polski, ale i z zagranicy. Wkrótce do artystów dołączył ich syn Piotr. Później artystyczno-rodzinne grono poszerzyło się o córki Piotra – Dorotę i Malwinę. Teraz pracownią zarządza Dorota, która powoli po śmierci taty kataloguje i przeprowadza renowacje niektórych obiektów dziadków i ojca, ale także intensywnie prowadzi swoją własną działalność artystyczną. Do tej pory korzysta z narzędzi i receptur dziadków. W pracowni wciąż znajdują się liczne prace artystów, takie jak: żyrandole, misy, rzeźby oraz płaskorzeźby.

Prace Grześkiewiczów można napotkać w wielu miejscach, zwłaszcza w Warszawie, Lublinie, Poznaniu czy Włocławku. Polichromie artystów zobaczyć można na ścianach kamienic na warszawskiej i lubelskiej Starówce czy we wnętrzach kościołów, np. św. Jakuba przy warszawskim placu Narutowicza. Słynne są też ich fantazyjne, monumentalne żyrandole, które zdobią sufity w Pałacu Kultury i Nauki, w teatrach czy w auli SGGW. Jeden z nich, pochodzący z kawiarni Nowy Świat, był z kolei pokazywany na wystawie w Paryżu, o czym informowała poetka Julia Hartwig. Helena i L**h związani byli mocno z Fabryką Fajansu we Włocławku. Tam właśnie początkowo produkowane były ich żyrandole. Małżeństwo nadało też zdobniczy styl włocławskim wyrobom ceramicznym.

Swego rodzaju sensacją było odkrycie naściennych płaskorzeźb ceramicznych Grześkiewiczów na warszawskim MDM-ie w 2019 roku. Grupa restauratorów wynajęła jeden z lokali przy Marszałkowskiej (dawna siedziba Sklepu Stołecznych Zakładów Krawiecko-Kuśnierskich) i w trakcie remontu natknęła się na prace Heleny i L**ha: „W orbicie Słońca” i „Manekiny”. Były one zatynkowane! Na szczęście udało się je odsłonić, a my możemy je podziwiać, wpadając do włoskiej restauracji W orbicie Słońca, która wzięła swoją nazwę od jednej z ceramicznych okładzin. Grześkiewiczowie w PRL-u wykonali wiele zdobień w budynkach w centrum Warszawy, między innymi w sklepie Aromat z kawą i herbatą czy w salonie Sztuka i Moda. Niestety prace te nie przetrwały.

Helena i L**h
Helena pochodziła z zamożnej rodziny Dowkonttów o litewskich korzeniach. Urodziła się na Kielecczyźnie, dokładnie w Suchedniowie. Najpierw studiowała w Paryżu w Akademii Julien i wystawiała swoje prace w Salonie Artystów Francuskich, gdzie uchodziła za bardzo utalentowaną malarkę, następnie trafiła na Królewską Akademię Sztuk Pięknych w Rzymie. Tam też L**h – pochodzący z Poznania, ale jako dziecko wychowany w Kopenhadze, gdzie jego ojciec prowadził fabrykę mebli skórzanych –został przyjęty na studia. Tak się poznali. Tuż przed wojną wrócili do Polski już razem. Kiedy wybuchła druga wojna światowa L**h zamieszkał z Heleną w jej pracowni przy Filtrowej. Mimo wojennych trudów starali się tworzyć. Wygrali tajny konkurs na ozdobienie prezbiterium we wspomnianym kościele św. Jakuba przy pl. Narutowicza. Prace rozpoczęły się 1 sierpnia 1944 roku i tego samego dnia zostały przerwane w wyniku wybuchu powstania warszawskiego – polichromie zostały ukończone po wojnie. To nie był jednak koniec wojennych przejść. Pewnego dnia wszyscy mieszkańcy kamienicy przy Filtrowej zostali wygnani na ulicę, byli od krok od rozstrzelania. W końcu jednak zostali załadowani do pociągu i wywiezieni w nieznane. Ale… znów cudem udało im się uciec z transportu! Uciekając, L**h i Helena, trafili najpierw do Opoczna, następnie dotarli do Częstochowy, gdzie postanowili nie zwlekać i wzięli ślub 8 października1944 roku.

Kiedy wojna się skończyła, sytuacja Grześkiewiczów wciąż była trudna, mieli problem, by znaleźć pracę. W końcu udało im się zatrudnić przy urządzaniu siedziby rządu tymczasowego przy ul. Wileńskiej. Zajmowali się także konserwacjami, choćby w Belwederze, w pałacu w Natolinie i w Pałacu Myślewickim w Łazienkach.

Zdecydowanie w ich biografii wyróżnia się praca przy renowacjach staromiejskich rynków czy współpraca z włocławską fabryką, gdzie małżeństwo najpierw eksperymentowało z ceramiką, a następnie kształciło fachowców, jak wykonywać konkretne przedmioty. We Włocławku wykonywane były ręcznie ich monumentalne żyrandole.

Grześkiewiczowie najpierw razem, a następnie z synem Piotrem, zaprojektowali i wykonali wiele monumentalnych dzieł ceramicznych, fresków, sgraffito i witraży, mieli liczne wystawy swoich prac, otrzymywali też za nie nagrody. Trzeba jednak podkreślić, że trudno byłoby im tworzyć swoje często poważnych rozmiarów dzieła, gdyby nie odpowiednia pracownia…

Łomianki
I tak wracamy do Łomianek. Do domu-pracowni. Kiedy jasne się stało, że warszawskie pracownie w mieszkaniach są za małe na potrzeby twórczości L**ha i Heleny, której centralnym punktem stała się ceramika, podjęli decyzję, by stworzyć miejsce skrojone na swoje potrzeby. W latach 60. znaleźli idealną przestrzeń w Łomiankach. Tu przy wsparciu architektki Barbary Brukalskiej powstała w 1964 roku wyjątkowa pracownia. „Tata skonstruował w domu unikalną konstrukcję – ruchomą ścianę, na której mogli w skali 1:1 projektować monumentalne prace wykonywane np. dla kościołów. Dziadek eksperymentował też ze szkłem, tworząc wypukłe witraże” – opowiadała Dorota, córka Piotra, wnuczka Heleny i L**ha, w wywiadzie udzielonym miesięcznikowi kulturalno-społecznemu lomianki.info.

Pracownia wysoka jest na dwa piętra i w słoneczne dni zalana naturalnym światłem, gdyż posiada ogromne okna. Oczywiście bardzo ważnym elementem są piece do wypalania ceramiki. Ale cały dom, nie tylko pracownia, jest niesamowity, wypełniony pracami rodziny Grześkiewiczów. Dom z zewnątrz ozdobiony jest, jak już wiemy, przykuwającym uwagę sgraffito potężnych rozmiarów. Na tarasie przed domem poskładano nagradzaną w Pradze, lecz częściowo potłuczoną w transporcie posadzkę. W ogrodzie natkniemy się na basen wyłożony – jakżeby inaczej – ceramiką. Wokół – niezwykłe ceramiczne rzeźby. Z kolei klatkę schodową zdobi płaskorzeźba ceramiczna wyciśnięta z form przygotowanych do Teatru w Budowie. Wnętrze pracowni jest być może jeszcze bardziej niesamowite. Znajdziemy w niej charakterystyczne dla Grześkiewiczów żyrandole, jak i ceramiczne obrazy, lecz także olejne prace. Do tego w każdym niemal kącie różnego rodzaju wazony, rzeźby, figurki, miski i misy oraz wazy inspirowane tymi greckimi.

Piotr
W takim właśnie domu – przesyconym artystycznym rzemiosłem – dorastał urodzony w 1945 roku w Warszawie Piotr Grześkiewicz, a potem jego córki. Nie tylko od najmłodszych lat był otoczony i zainteresowany sztuką, lecz także wyraźnie uzdolniony w tym kierunku, dlatego postanowił iść w ślady rodziców. Najpierw podjął studia na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej, którą ukończył w 1970 roku. W 1976 roku w Paryżu studiował malarstwo i grafikę. Bardzo szybko, jeszcze przed ukończeniem nauki, brał udział w wielu projektach przygotowywanych w pracowni rodziców. Samodzielny projekt Pomnika Zwycięstwa i Wolności jego autorstwa, który miał stanąć w Ogrodzie Saskim w Warszawie, otrzymał główną nagrodę w ogólnopolskim konkursie architektonicznym. „Jego rzeźby i płaskorzeźby ceramiczne cieszyły się w środowisku artystycznym dużym uznaniem, czego wyrazem stała się indywidualna wystawa w Galerii Domu Artysty Plastyka, w siedzibie Okręgu Warszawskiego Związku Polskich Artystów Plastyków, zorganizowana w 1979 roku” – czytamy na stronie grzeskiewiczowie.art. Ceramiczna płaskorzeźba Piotra Grześkiewicza ozdobiła księgarnię przy ulicy Gagarina w Warszawie – podobnie jak kiedyś prace jego rodziców zdobiły sklepy na MDM-ie. W późniejszym okresie wraz ze swoimi rodzicami Piotr zajmował się większością dużych realizacji plastycznych wykonywanych w rodzinnej pracowni. Warto podkreślić, że tworzenie tak monumentalnej ceramiki, jaka wychodziła z pracowni w Łomiankach, wymagało zaangażowania kilku osób, pracy zespołowej. „Gdy dołączył do nas syn Piotr, stanowiliśmy zgrane trio, które mogło podejmować wiele prac. Syn skończył architekturę, realizował się w pracy twórczej z nami, a po śmierci żony Heleny, we dwóch także zrobiliśmy niemało. Wykonaliśmy prace artystyczne co najmniej w 20 kościołach w Polsce, a również w wielu innych obiektach” – opisywał rodzinną współpracę L**h Grześkiewicz.

„Babci obrazy są delikatne, efemeryczne. Dziadka sztuka jest bardziej ekspresyjna, z charakterem, lubił eksperymentować, szukał nowych pomysłów. Tata preferował sztukę abstrakcyjną, ale też łagodną. Jednak zawsze stanowili zespół a prace były realizowane i podpisywane wspólnie” – opisywała sztukę swoich dziadków i taty Dorota Grześkiewicz we wspomnianym wywiadzie.

Dorota

A skoro o Dorocie mowa, to właśnie ona zajmuje się dziś krzewieniem pamięci o swoich przodkach i archiwizowaniem ich twórczości, bo oni sami, w natłoku pracy, nie mieli na to czasu ani głowy do tego. Głównie jednak zajmuje się własną twórczością, chociaż przyznaje, że na początku buntowała się, nie zamierzała kontynuować rodzinnej tradycji. Dlatego najpierw swoje kroki skierowała na Międzywydziałowe Studia Ochrony Środowiska i do Warszawskiej Szkoły Reklamy, ale szybko, jeszcze podczas nauki, zdała sobie sprawę, że jednak chce pracować z tatą. Ostatecznie ukończyła studia na Wydziale Rzeźby Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie,.

Dziś w domu w Łomiankach, którego serce stanowi pracownia z trzema aż piecami do wypalania ceramiki, Dorota wraz z siostrą Malwiną kontynuuje tradycje rodzinne, działając wspólnie z siostrą jako Grześkiewicz Design Studio oraz praktykując twórczość indywidualną. Korzystają z nauk dziadka i taty w kwestii technologii różnych technik plastycznych, jak i materiałów.
„Pociągają mnie formy abstrakcyjne i to jak kształtują przestrzeń. To, co jest kontra to, czego brak. Zderzam to z inspiracjami czerpanymi z natury. Pomagają mi w tym doświadczenia wyniesione z wcześniejszych studiów przyrodniczych” – mówi o swojej twórczości Dorota, która przyznaje również, że jej ulubioną techniką jest ceramika, a także że twórczość dziadków i taty miała wpływ na jej umiłowanie do intensywnych barw i bogactwa koloru.

Skoro znacie już historię rodziny Grześkiewiczów, to zapraszamy was do ich niezwykłej pracowni w Łomiankach, po której naszą czułą przewodniczką była Dorota. Zobaczcie sesję, która powstała wśród unikatowych przedmiotów tworzonych z uwagą, pieczołowitością, rozmachem i fantazją. Zanurzcie się w tym miejscu, w którym można uciec od rzeczywistości i poczuć się jak w baśni.

__________
www.nataliasiebula.com
fotografie Piotr Czyż
bohaterki sesji Agata Zatorska - Libera, Iwona Jeziorska
stylizacje Mateusz Kołtunowicz
makijaż Małgorzata Jagielska
produkcja Katarzyna Zielińska
asystentka Aleksandra Kosut

11/11/2021

Adres

Marki

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy natalia siebuła umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do natalia siebuła:

Udostępnij

Kategoria