31/12/2024
W 2025 roku kończę 50 lat ...
Koniec roku to czas refleksji. Zatrzymuję się na chwilę i zadaję sobie to pytanie – nie po to, by się oceniać, ale by spojrzeć na wszystko, co się wydarzyło.
Doceniam każdy mały krok, każdą chwilę radości i wysiłku, który włożyłam w realizację swoich celów, mimo tego, że popełniłam błędy. Każdy sukces, nawet ten najmniejszy, jest ważny. Błędy uczą pokory i tego, że trzeba mieć twardą dupę jak się ma miekkie ❤.
Bardzo trudne chwile są dla mnie lekcją życia, po których poznaje się ludzi. Biorę to za dobrą monetę.
Oczyszczam przestrzeń. Uwalniam się od stresu i obciążeń.
Czy mogłam zrobić więcej? Nie wiem. Być może tak. Tylko jakim kosztem?
Może były momenty, w których zabrakło mi odwagi, czasu lub sił. Ale zamiast rozpamiętywać to, co było, staram się wyciągnąć z tego lekcję na przyszłość, bo wszystkiego nigdy nie ogarniesz.
Ten rok przyniósł mi wiele nowych doświadczeń – zarówno tych dobrych, jak i trudniejszych. Wiem, że każde z nich mnie czegoś nauczyło i jestem za to wdzięczna.
❤️ Co przyniosło mi radość?
Chwile z bliskimi, drobne sukcesy, małe przyjemności… Szalone rzeczy, które już wiem , że składają się na to, że czuję, że zyję. To one wypełniły ten rok szczęściem i dały siłę do działania.
Co było trudem...
Patrzę wstecz na trzy minione lata, a w mojej głowie przewijają się obrazy pełne emocji, które trudno zamknąć w słowa. To był niezmiernie trudny czas doznania – bolesnego, skomplikowanego, ale też oczyszczającego. Czas, w którym musiałam od nowa poskładać siebie i swoje życie.
Nie było łatwo. Ale z tej burzy wyłoniła się nowa siła – siła, o której istnieniu nawet nie wiedziałam. Dziękuję tym, którzy byli przy mnie blisko.
Walka o firmę, którą prowadziłam 26 lat była kolejnym wyzwaniem. Każdy dzień wymagał ode mnie 12 h codziennej determinacji, odwagi i wiary, że to, co robię, ma sens. Dobrych i złych decyzji. Codziennych problemów, wilekiego stesu i walki. Były momenty, gdy chciałam się poddać, gdy zmęczenie i wątpliwości brały górę.
Dziś, choć zmęczona, czuję dumę, że dałam radę i się nie poddałam. Nie dlatego, że wszystko poszło idealnie, bo tak nie było. Ale dlatego, że mimo trudności nie przestałam walczyć o siebie, o swoje życie ... Cenę tego jednak muszę zapłacić.
Czasem ludzie zufani, blisko ciebie wydają się lojalni ... otwierasz oczy i tak nie jest ...
Te trzy lata nauczyły mnie, że upadki są częścią drogi. Że, po każdej burzy przychodzi słońce i że, w najciemniejszych chwilach odkrywamy, ile naprawdę jesteśmy warci.
Kończąc ten rok, jestem wdzięczna za wszystko, co przyniósł – zarówno dobre, jak i trudne chwile. I wchodzę w kolejny z nadzieją, że będzie jeszcze lepszy. Na pewno inny.
50 lat to dla mnie wiek w którym zaczynam żyć bardziej świadomie, bardziej intensywnie. ... bardziej może ... bezpiecznie.
W tym roku chciałabym zadbać o najbliższych, o dobry czas, o odpoczynek i o siebie... czego i Wam z całego serca życzę ...
DG.