27/01/2022
Nie tylko chude, wysokie, białe i młode – po raz pierwszy haute couture składa hołd różnorodności. Valentino złamał odwieczne zasady
Pierpaolo Piccioli, kreator pracujący dla domu mody Valentino, postanowił zerwać z tradycją haute couture polegającą na dopasowywaniu kolekcji do modelek, które są bardzo chude i bardzo młode. Zajął się szerszym spektrum społeczeństwa pod względem wieku i sylwetki – w świecie luksusowej mody szytej na miarę i kosztującej tyle, co rolls-royce, nikt przed nim tego nie zrobił. – Wolność i bycie sobą. To jest jedyny i prawdziwy kanon urody – ogłosił dziś po pokazie, który w Paryżu wzbudził największe emocje.
Jak piszą pierwsi recenzenci pokazu Valentino w ramach Tygodnia Mody Couture wiosna-lato 2022, u niektórych modelek można było zobaczyć poruszenie i łzy w oczach, gdy dzisiaj sunęły przez salony siedziby marki przy Place Vendôme w Paryżu. – Kilku z nich powiedziano, że nigdy nie będą chodzić na pokazie mody couture – wyjaśniał Włoch Pierpaolo Piccioli, główny projektant znanego domu mody Valentino. – Bo w couture nigdy nie widzisz takich ciał. Nigdy!
On sam do tej pory też poddawał się tym schematom, zatrudniając 50 lub 60 wyidealizowanych, niemal identycznych modelek na wybieg: młodych, chudych, wysokich i najczęściej białych. Co kłóciło się z samą ideą haute couture, czyli modą za bajońskie sumy szytą na miarę i specjalnie dopasowaną do sylwetek klientek, które raczej nie są ani młode, ani idealnie zbudowane. – Chciałem złamać te zasady i przyjąć ideę różnych proporcji ciała, różnych rozmiarów, w różnym wieku. Ale nie tylko z jedną modelką, która reprezentowałaby nowe spojrzenie, ale z 10 kobietami, które wykraczają poza schemat – Piccioli tłumaczył, dlaczego zerwał z chudym dziedzictwem tego elitarnego zakątka mody, jakim jest couture. – Musimy stworzyć nowe sylwetki i zerwać z ideałem piękna z przeszłości – zaapelował do branży mody.
Kolekcję w myśl nowej filozofii nazwał "Anatomy of Couture", by za jej pomocą opowiedzieć o fizyczności i jej historycznych, kulturowych oraz społecznych ograniczeniach. – Studiować i ubierać ciała o różnych proporcjach było dla mnie bardzo interesujące – wyznał dziennikarzowi "WWD", Milesowi Socha. I pokazał mu moodboard kolekcji ze zdjęciami z różnych tysiącleci, które przedstawiały zmieniające się preferencje co do kształtów. – Czasami panowała moda na wąskie piony, jak w średniowieczu; w innych doceniane były bardziej miękkie, poziome kształty – wyjaśnił, wspominając również pojawienie się w latach 90. chirurgii plastycznej, która wprowadziła nowe, sztuczne możliwości.
Pracując nad najnowszą kolekcją brał pod uwagę ideę, że "piękno nie ma nic wspólnego z modelkami; piękno dotyczy całej ludzkości". – Podoba mi się różnorodność – podkreślił. I na pokaz zatrudnił grupę różnorodnych modelek: białych, ciemnoskórych i skośnookich; wysokich i niskich; chudych i tych w większym rozmiarze; bardzo młodych i tych, które mogłyby być ich babciami. Była też jedna osoba transpłciowa. I wszystkie wyglądały zachwycająco! A wymiary? Rozstrzał między rozmiarem 0 a 10, czego normalnie nie widać na wybiegach couture.
Przy specjalnie nagranej ścieżce dźwiękowej ze wzniosłym głosem Anohni (wcześniej Antony'ego z zespołu Antony and the Johnsons) jako pierwsza na wybieg wyszła siwowłosa supermodelka lat 80. i 90. Kristen McMenamy, dziś 58-letnia. Z siwych włosów była też dumna 75-letnia Marie Sophie Wilson, jedna z ulubienic Petera Lindbergha. Na pokazie pojawiła się również Lynne Koester, jedna z ulubionych modelek lat 80. oraz Violetta Sanchez, muza Yvesa Saint Laurenta, Thierry'ego Muglera i Helmuta Newtona, która na szczytach popularności była na przełomie lat 80. i 90. Piccioli zaprosił także 39-letnią Larę Stone, która nie wstydzi się zmarszczek i bardziej pulchnej sylwetki, zupełnie innej od tej z okładek "Vogue'a". 45-letnia Hannelore Knuts, która rozpoczęła modeling pod koniec lat 90. i zasłynęła powiedzeniem, że "wcześniej sądziła, iż brzydka z niej kobieta", na wybiegu Valentino reprezentowała niestandardowy kanon urody. Wśród chudych i wysokich prym wiodła też Jill Kortleve, holenderska modelka, która pomimo dużej wagi, jest dumna, że ma takie ciało. – Ona reprezentuje nowy sposób bycia i jej wyjątkowość musisz wziąć pod uwagę – zauważył projektant, tłumacząc, że specjalnie dla niej wymyślił czarną sukienkę z dużym rozcięciem i jednym ramiączkiem, by mogła pokazać więcej ciała. Pokaz zamknęła Polka – modelka Maja Sieroń, która dzięki swojemu dużemu biustowi (99 cm) i krągłym biodrom (107 cm) robi karierę na świecie.
Przez cały czas Piccioli demonstrował, jak couture może budować modę wokół ciała: albo podkreślać kształty, albo manipulować nimi poprzez krawiectwo. – Praca nad różnymi wymiarami nie jest ograniczeniem dla projektanta, ale oznacza oferowanie sobie większych możliwości. Rozkoszowałem się wyzwaniem stworzenia strojów couture, które najlepiej uwydatniałyby i podkreślały piękno każdej osoby – mówił o pracy nad "Anatomy of Couture". I zapewnił, że to nie jest tylko jednorazowy eksperyment atelier, ale metoda, która obala na zawsze jego zasady.
Skąd ta nagła misja? Wynika nie tylko z czasu dobrego dla łamania konstruktów przeszłości, ale przede wszystkim z obserwacji... trójki swoich dzieci, które mają po dwadzieścia kilka lat. – Generacja Z wychowała się w mediach społecznościowych, w czasach, w których ideały ciała mają dodatkową granicę: normy narzone przez chirurgię plastyczną. Chciałem pokazem i jego silnym przesłaniem podzielić się z młodymi ludźmi, którzy zmagają się z kompleksami i niedowartościowaniem. Wolność i bycie sobą to jedyny i prawdziwy kanon piękna – powiedział. 56-letni kreator ma też przesłanie dla swojego pokolenia: – Ciało zmienia się wraz z wiekiem. Wciąż jest równie piękne, ale kształt jest inny. Chciałem uchwycić piękno tego, jak modyfikuje się nasze ciało.
Ze względu na dużą ostrożność w powodu nowej fali pandemii (Omicron rozdziera całą Europę), zaprosił na pokaz zaledwie 65-osobową publiczność, która siedziała w pozłacanych salonach Valentino na Placu Vendôme w Paryżu. Oprawa miała bardziej ludzką skalę, która wspierała ideę modowego show. To, czy Włoch posunął się wystarczająco daleko w eksperymencie w zakresie różnorodności wieku i ciała, już w trakcie pokazu stało się przedmiotem zaciekłej debaty nie tylko w mediach społecznościowych. On sam wierzy, że spełnił swoją rewolucyjną misję, którą podsumował w notatkach dla prasy: "Zmieniając wartości nie zmieniłem dążenia do piękna i wdzięku". LIBERTYN.eu