14/05/2026
Macierzyństwo miało wyglądać inaczej.
Słyszysz do około, że
„To normalne, że dziecko wisi na Tobie 24/7. Tak to zawsze wyglądało”
„Jakoś nasze Babcie, Prababcie, itd nie narzekały”
„Inni jakoś dają radę, to czemu Ty narzekasz?”
Tymczasem antropolodzy obserwujący plemię Efé w Afryce Centralnej odkryli, że niemowlęta w wieku 18 tygodni aż przez 60% czasu są pod opieką kogoś innego niż mama. Co więcej… często są karmione piersią także przez inne kobiety z plemienia.
Nie jako jedna przemęczona osoba próbująca „ogarnąć wszystko”, tylko jako wspólnota. Plemię. Wsparcie. Przekazywanie sobie dziecka z rąk do rąk, żeby mama mogła zjeść, odpocząć, odetchnąć.
A dziś?
Mama często zostaje z tym wszystkim sama.
24/7.
Bez wioski.
Bez wsparcia.
Bez chwili oddechu.
I potem słyszy:
„Nie odkładaj”
„Nie wychodź”
„Tylko mama potrafi uśpić”
„Przyzwyczaisz”
Ale człowiek nigdy nie był stworzony do samotnego rodzicielstwa.
A my często próbujemy robić wszystko same i jeszcze mamy poczucie winy, kiedy potrzebujemy pomocy.
Więc jeśli czasem masz dość…
jeśli marzysz o godzinie dla siebie…
jeśli chcesz, żeby tata też potrafił usypiać…
to nie znaczy, że robisz coś źle.
To znaczy, że jesteś człowiekiem, a nie jednoosobowym robotem bez potrzeby snu i odpoczynku.
I może właśnie dlatego tak wiele mam jest dziś skrajnie przemęczonych. Bo wychowujemy dzieci bez „wioski”, do której biologicznie byliśmy stworzeni.
Daj znać w komentarzu:
Masz swoją wioskę wsparcia czy wszystko jest na Twojej głowie?